LASS

lass

Kasia Klimczyk jest polską wokalistką, kompozytorką oraz producentką. Ta niezwykle utalentowana kobieta, oprócz wyjątkowego głosu, potrafi tworzyć muzykę jedynie za pomocą iPhone’a. LASS to pseudonim artystyczny, za którym kryje się drobna i urocza wokalistka.

Słowo ,,lass” brzmi tajemniczo i magicznie. Po angielsku oznacza dziewczynkę, a po polsku naturę. Klimczyk nie wydała jeszcze płyty, ale na swoim koncie ma koncerty w Polsce, w Nowym Jorku i na Litwie, gdzie publiczność ją pokochała. LASS inspiruje, hipnotyzuje i sprawia, że chcesz wrócić i posłuchać jej piosenek jeszcze, i jeszcze, i jeszcze raz.

KWESTIONARIUSZ

Imię i nazwisko:
Kasia Klimczyk

Miesiąc urodzenia:
Kwiecień

Muzyka to dla mnie:
Sposób na wyrażanie emocji, to ucieczka przed rzeczywistością. Cudowne jest, jak muzyka potrafi przywołać stopklatki naszego życia.

Kiedy chcę napisać piękny utwór, udaję się:
Jest to najbliższe, samotne miejsce, gdzie nikt mi nie przeszkadza. Wena przychodzi znienacka i gdy ktoś wtedy zakłóca mi spokój, to ona znika.

Moja muzyka ma kolor:
Trudno powiedzieć jaki, jak zaczynam myśleć o jednym kolorze to wtedy pojawiają się inne. 

Do tworzenia inspiruje mnie:
To może być wszystko, np. trudne emocje, gdy ktoś mnie zrani, ludzie, historie, życie codzienne, natura.

Mój styl muzyczny określiłabym:
Jako nieokreślony 🙂 w związku z tym, że produkując muzykę, używam wszystkiego co mi się spodoba, nie ograniczając się, to wychodzi z tego niezła mieszanka. Lubię określenie synthpopowa feeria barw. 

Chciałabym współpracować z:
Mnóstwo jest takich osób. Rick Rubin, Thom York, Emilie Haynie….ale też wielu polskich producentów, muzyków. Robienie muzyki z takimi utalentowanymi ludźmi jest super.

Swoją muzyką chcę przekazać:
Emocje, uczucia. 

Internet to dla mnie:
Narzędzie dzięki któremu kontaktuje się ze znajomymi, których nie ma na miejscu, to źródło informacji.

Główną cechą mojej osobowości artystycznej jest:
Jestem sobą, osobą charyzmatyczną i wrażliwą.

5 piosenek z mojej playlisty to:
Jest to bardzo zmienne i ciężko wybrać te 5 piosenek

           1. „End of the affair” – Ben Howard 
           2. „Sorry boys” – piosenka, która ukaże się na nowej plycie (nie mogę podać tytułu:)
           3. „No Light, No Light” – Florence and The Machine
           4. „Polepiony” – Fisz
           5. „A kiss goodbye” – Emilie Haynie featuring Charlotte Gainsbourg, Devonte Hynes and Sampha 
           6. „Mind the bright lights” – Smolik Kev Fox
           7. „Lost Me” – Mary Komasa

Nie wyobrażam sobie życia bez:
Jedzenia, wakacji,  miłości, rodziny i przyjaciół

Morze czy las:
Morze zawsze było moim numerem jeden. Bycie syreną zobowiązuje 🙂 Ale lasowi nigdy nie odmawiam.

Epoka, do której należę:
Epoka lodowcowo-kokosowa, taka w ktorej możemy mieć “wszystko” , ale nastąpił kryzys relacji międzyludzkich.

Film i/lub książka, które wywarły na mnie wrażenie:
Ostatnio bardzo podobał mi się czteroodcinkowy serial  ,,Olive Kitteridge”, i książka ,,Mądrość psychopatów” Kevina Duttona.

Moda jest dla mnie ważna, ponieważ:
Jestem kobietą, lubię się przebierać, lubię nosić ubrania, w których się dobrze czuję. Podobają mi się ubrania, które wyglądają jak dzieła sztuki. 

Moje pasje:
Uwielbiam grać, śpiewać z innymi ludźmi, oglądać filmy, tańczyć, spędzać czas w tropikach… Ostatnio jest to też gotowanie rosołu.

Nie zastanawiam się nad:
..tym czego jestem pewna.

Cisza to dla mnie:
Coś ekskluzywnego.

Przed występem boję się, że:
Nie zadziała nagłośnienie, albo zepsuje się instrument. Staram się jednak nie ściągać złej energii.

Słowa, których nadużywam:
Ostatnio są to przekleństwa.

W muzyce nie lubię:
Tandety.

Moje motto to:
Dostałam od mojej kumpeli Meli pudełeczko z iluminacjami, codziennie losuje jedną kartkę z wizją udanego życia. Staram się przede wszystkim żyć w zgodzie ze sobą, rozumieć i pamiętać, że każdy ma swój sposób odbierania rzeczywistości.