♥ I’m not alive, I’m not alive enough • ☁️

Szczerze mówiąc, robiąc te zdjęcia byłam bardzo ciekawa ich efektu. Nie byłam do końca przekonana, czy jest wstawię czy nie. Mimo wszystko, a raczej mimo wiatru i wieczornej pory, stwierdziłam iż mają w sobie `to coś`.
Tą stylizację wymyśliłam jak szłam na przemowę Ani Czai jakiś miesiąc temu. O Ani chciałabym jeszcze napisać tutaj ze względu na to, że dwie z jej prac, odzwierciedlają to, co mam w głowie, ale o tym nie długo. Wracając do mojej stylizacji, tamtego dnia było ciepło, a zależało mi żeby wyglądać elegancko, ale zarazem swojo; czyli francuski misz-masz. Właśnie dlatego założyłam dawno nienoszony przeze mnie t-shirt Karla Lagerfelda i uwielbianą przeze mnie kamizelkę mojej mamy, która jest so french! 

I was very curious about how those photos will turn out, to be honest. I wasn’t positive about those photos, and I wasn’t sure about posting them. Anyway, I added them despite everything; the wind, the evening time. I just realised those have something I like about them.
I created this outfit when I went to Ania Czaja’s speech about month ago. I would love to write about Ania a little bit more here, because some of her works reflect exactly what I have in my mind, but promise, I will write about it very soon. Back to the outfit topic. That day was very hot and I wanted to look both; elegant and still be me what means french mixture. This is why I wear a Karl Lagerfeld t-shirt I haven’t worn for a while and my mom’s vest that I’m in love with. It’s so french!

Co u Was? Ostatni czas był szalony, oj bardzo. Od rana do nocy coś się działo. Dużo pracy, męczącego chill out’u i słońca. Niestety, już chyba nie jestem blada. Cały czas kursuję między Gdynią, a Słupskiem. Ciągle na walizkach. Nie lubię takiego życia, ale niestety nie mogę zostawić tutaj babci samej. Kiedy dzwonię do niej z Gdyni, żali mi się, że jest samotna, że nikt jej nie odwiedza. Serce mi pęka i nie myśląc długo, pakuję się i wracam do siebie na kilka dni. Bo w domu najlepiej. Stwierdziłam, że moje łóżko to moje łóżko. Najkochańsze, bez koszmarów. Takie bezpieczne, pełne marzeń i snów. Kiedy jestem w Gdyni, nie chcę z niej wyjeżdżać, kiedy jestem w Słupsku, nie chcę wracać. Rozdarte serduszko. W Gdyni cały czas się coś dzieje. Spotykam się ze znajomymi, wieczorami chodzę na plażę, a w ciągu dnia piję lemoniadę u Konrada, w Mikroklimacie. Kiedy Ola ma czas, zapuszczamy się do Sopotu. Chętnie biorę udział w różnych warsztatach, wystawach, wykładach… Dużo z tego wyciągam i jestem o wiele rzeczy mądrzejsza. Jakiś czas temu byłam nawet na warsztatach z mikro poezji, a ostatni weekend spędziłam na Seazone Music & Conference Sopot. Tak naprawdę na nic nie mam czasu, ani na pracę, ani na bloga, ani na myślenie, ani na czas dla siebie. Trochę za tym tęsknie, bo nawet kiedy wracam do domu, nadrabiam pracę jak szalona i nie mogę się wyciszyć. Mimo wszystko biorąc pod uwagę całokształt jest całkiem spoko. U Oli w domu mieszkają jej dwa koty, no i mój Marcel. Cały czas się bawią i wariują. Śpią też, żeby nie było… Poznałam też Agę, której dusza jest żywcem wyciągnięta z głowy Wesa Andersona i szczerze mówiąc mogłabym się z nią nie rozstawać. Tak teraz wygląda moje życie…  Jakoś pomalutku zadomawiam się, układam sobie wszystko i mam nadzieję, że będę teraz bardziej systematyczna na blogu… No i jestem nieszczęśliwie, pierwszy raz w życiu zakochana. W sensie nie, że pierwszy raz w życiu nieszczęśliwie, tylko to first love…

How are you, my beloved unicorns? These time has been crazy. Something has happened since early morning every day, actually. So much work, tiring chill out and … sun. Unfortunately, I’m not pale anymore, I guess. I ride between home and Gdynia all the time. It’s like a living out of a suitcase. I don’t like that kind of life, but unfortunately I can’t start living in Gdynia cus I can’t leave my granny alone. When I phone her every day, she is so sad and she always says she is lonely and no one visits her. My heart is broken then and I pack my stuff and go back home and spend some time with her. Actually, living at home is the best. My bed is my bed. My beloved bed, without nightmares, so safe, full of daydreams and dreams. When I’m in Gdynia something happen all the time. I spend time with my friends, I walk around the beach by the evening and I drink lemonade in the afternoons with in Mikroklimat. When my sister has time, we go to Sopot. I also like being a part of some exhibitions, lectures, art workshops… It takes me a lot. I learn so much! I was a part of mikro poetry art workshop some time ago and I spent last weekend being a part of Seazone Music & Conference Sopot. I have no time for anything, in fact; working, blogging, thinking or for myself. Actually, I miss this a little, because when I come back home I try to catch up with working and I don’t have time for myself… Ayway, it’s really fun living there. I like it. There are living two my sister’s cats and my Marcel. It’s fun because they play all the time. I met Aga in Sopot also. She is so lovely girl. Her soul is a soul made of Wes Anderson’s mind. I like her so much so I could spend every day with her. So, this is how my life looks like now…. I try to get used to new place step by step and I hope I’m more systematic if it goes about my blog also… And well, I’m in love, but it’s unhappy love. It’s my first love so it’s pretty sepcial…

Pants – Pull & Bear
Bracalets – Kopi // Lilou // Altra Dea Couture
Vest – mom’s warderobe

Follow on Bloglovin

14 Comments

  1. I love these photos, glad you decided to post them! Those shoes are so cute! <3 And I know what you mean, doing so many different things and changing places all the time can be so tiring.. but it's lovely you're caring for your grandma, it's so important. I visit my grandma once a week and she's always so happy. She keeps asking "What would I do without you?", it's actually heartbreaking but I'm glad she's happy I visit her.

    On a different note, do you even remember me? Haha. We used to write each other comments all the time and then I kind of retired from blogging, but guess what, I'm back with a new blog! It would make me so happy if you checked it out and wrote me a comment! xxx

    http://cheapthrillsandrecklessabandon.blogspot.de/
    https://www.facebook.com/paulinadevil/
    https://www.instagram.com/poppyleejones/

  2. E tam!
    Skoro to pierwsza taka "first love", to przecież trzeba się cieszyć!
    Miłość jest piękna!
    Owszem, jest z nią sporo kłopotów, ale w gruncie rzeczy lepiej, gdy się kogoś lub coś kocha 🙂

    Łatwiej tak 🙂

  3. Wiesz co… lepiej mieć chyba jednak więcej niż mnie obowiązków. Przynajmniej po sobie widzę, że praca, nauka i pociągi sprawiają, że gdzieś zniknęły te dni rozmemłania i przesadnego analizowania wszystkiego. Bycie serduszkiem w dwóch miejscach też doskonale rozumiem, ale to jest na swój sposób piękne. Masz dwa domy, możliwość zmiany, ciągle jesteś w drodze i po prostu dzieje się 🙂 Mam nadzieję, że zakochanie aż tak Cię nie dobija i że może jednak jest szansa na jakiś happy end ♥

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *