♥ The memories you woke they inflamed your world ♥

♫ Mary Komasa – Point Of No Return ♫

`Live in the sunshine, 
swim the sea, 
drink the wild air.`

Mimo, że jesień zagościła już na dobre, zdarzają się jeszcze dni, kiedy można pozwolić sobie na lżejszy look. Prawdę mówiąc słoneczko już nie jest to, co we wrześniu, ale i tak potrafi nas rozgrzać, a przynajmniej takiego zmarźlucha jak ja 🙂 W weekend wybrałam się za miasto i postawiłam na całkiem luźne i wygodne ciuchy. W końcu w tak pięknym miejscu musiałam trochę pochodzić 🙂 Ostatnio naoglądałam się street style’owych zdjęć z okresu fashion weeków, gdzie mnóstwo było podartych jeansów i i mnie się takich zachciało. Brawa dla mnie, że obudziłam się z tym na przełomie jesieni / zimy, a nie latem. Ponoć lepiej późno niż wcale. Większość tzw. `poradników` mówi, że podarte jeansy to typowa oznaka punku i grungu. Oczywiście ich historia zaczyna się właśnie w tych klimatach, ale jak wiecie ja nie lubię wrzucać wszystkiego do jednego worka. Dla mnie takie myślenie to nic bardziej mylnego. Moim zdaniem z odpowiednio dobraną górą i biżuterią, te jeansy mogą wyglądać zarówno elegancko jak i w moim przypadku dziewczęco. Mojemu lookowi chciałam dodać też lekkiej subtelności, dlatego ubrałam koszulkę z delikatnymi frędzelkami. Ponadto minimalistyczne wisiorki sprawiły, że ta stylizacja żyje własnym życiem :). Na wycieczki poza miasto najlepszym i najwygodniejszym akcesorium jest plecak. Ja w swojej kolekcji mam kilka, ale tym razem postanowiłam wziąć ze sobą mój ulubiony z królikiem wykonany przez Anę Rudak. Trochę wam teraz o niej pomarudzę. Cholera, ta dziewczyna jest tak genialna i utalentowana, że jestem zła na siebie, że dopiero teraz o niej piszę. Tak więc wyżej wspomniana Ana Rudak to ilustratorka, która sama tworzy printy, które z kolei przenosi na tkaniny. Tak właśnie powstał np. mój plecak. Inspiruje się stabilną, wyrafinowaną przyrodą i jednocześnie nieuchwytną i chaotyczną stroną bycia – wyobraźnią, emocjami i ulotnymi fascynacjami. W jej pracach królują żywe barwy, wyraziste formy mające na celu wnieść trochę abstrakcji do szaf i wnętrz. Za każdym razem kiedy widzę, że Ana dodała coś nowego na Instagramie lub Facebook’u, od razu to like’uje, ponieważ wiem, że jest to nie dość, że ładny to jeszcze solidny produkt.

Autumn is already proper autumn however some days are still sunny so I let myself to wear clothes like these. The truth is sun isn’t same sun as it was during summer but it still can make warmer, especially such chilly person like me 🙂  I spend the weekend in the country so I decided to wear comfy and casual clothes. Well, I had to walk a little, the place was incredible ;). I checked street style photos from fashion weeks lately and I realised there were so many ripped jeans around so I decided I also want one pair. Of course, I’m so awkward so I started liking this trend at the end of autumn 🙂 Better late than never, they say. Most of books say the ripped jeans are totally in grunge and punk style. Of course, their history has started there but I hate when people lump everything together. That kind of thinking is very wrong, I guess. I think ripped jeans may be elegant and girly just like in my outfit post today. It’s just about matching accessories and tops. I wanted to add a little touch of subtlety. This is why I wore that fringe top. Although minimalist necklace made the whole look living its own ;). The best accessory for a trip is backpack. My little collection includes few and this time I chose my favourite one; pink bunny backpack created by Ana Ruda. I’m going to write about her a little. Damn, this girl is so talented and genius so I’m angry at myself I haven’t written about her before. So, Ana Rudak is super talented illustrator who creates prints and then put them on to fabrics. This is how my back pack was `born` ;). She finds an inspirations in stable, sophisticated nature and at the same time intangible and chaotic part of being – imagination, emotions and passing fascination. Her works are dominated by vivid colors, expressive forms in order to bring a little abstract to the cabinets and interior design. Every time I see that Ana has added something new to Instagram or Facebook, I must like it because I know it’s not only a lovely product but durable also. 

Wczoraj zrobiłam sobie dzień w piżamie. Dla jasności nie spędziłam całego dnia w łóżku, choć takich momentów było znacznie więcej 😉 Nie wiem czy wy też tak macie, że możecie stracić rachubę we wszystkich dniach tygodnia, ale nie ważne co się stanie to zawsze wiecie, że niedziela to niedziela? Cóż, ja tak mam. Kiedy przychodzi niedziela dostaję takiego wewnętrznego lenia i śpiocha, że naprawdę ciężko go okiełznać. Zazwyczaj już nigdy nie planuje nic do zrobienia na niedzielę, bo po prostu wiem, że to mi się nie uda, bo tego nie zrobię. Najchętniej ten dzień spędzam z herbatą lub kawą, dobrą książką lub filmem. Totalnie nie mam siły do internetów 😉 Nawet jak Ola jest u mnie i chce mnie gdzieś wyciągnąć z domu i jakimś cudem jej się to uda to ciężko jest ze mną wytrzymać. `Przepraszam za wszystko co powiedziałam, kiedy byłam śpiąca` to określenie najlepiej do mnie w tym przypadku pasuje :). Niemniej jednak wczoraj postawiłam na chillout i zabrałam się za oglądanie lekkich filmów i czytanie. Nie ma to jak spokojna niedziela pod ulubionym kocem z Marcelem pod pachą, serio! Nawiązując do tematu, w końcu udało mi się obejrzeć między innymi film `Papierowe Miasta`. Chciałabym przy tej okazji podzielić się z wami pewnymi przemyśleniami. Zacznę od tego, że książki Johna Greena mam przeczytane już dawno, a to za sprawą moich kochanych listownych koleżanek, które gorąco polecały mi jego literaturę. Uwielbiam każdą jego nowelę. Do gustu przypadł mi nie tylko jego styl pisania, ale też historie, które są wyjątkowe, życiowe i nie zawsze z dobrym zakończeniem. Czytając książkę chciałabym żeby ta zostawiła w mojej duszyczce jakiś odcisk, żebym przez chwilę musiała o niej pomyśleć, zastanowić się nad nią. Tak właśnie jest z literaturą Green’a. Mimo, że kierowana jest głównie do nastolatków, ja twierdzę, że każdy z nas znajdzie tam dla siebie przesłanie. To niesamowite jak zwyczajne prawdy życiowe pokazuje nam Green i sprawia, że na chwilę stajemy i się zastanawiamy. Tak było w przypadku pięknej miłosnej historii w `Papierowych Miastach`, które wydaje mi się, że będą kojarzone totalnie z filmem dla nastolatków i żaden szanujący się dorosły po niego nie sięgnie. Cholera, tak strasznie denerwuje mnie to szufladkowanie i podział między co mogą dorośli, a czego nie, że szok. Tak więc z tego filmu można czerpać garściami. Końcówka filmu jest pięknym podsumowaniem tego jak potrafimy stworzyć sobie wyobrażenie o drugim człowieku, które najczęściej jest mylne. Choć w tym momencie bardziej kieruję się książką niż filmem. Nie ważne czym, ważny jest problem, który pokazuje nam Green. Spotykamy kogoś pierwszy raz, obserwujemy tą osobę i chcąc nie chcąc w głowie tworzy nam się wyobrażenie na jej temat. Idealizujemy, tworzymy błędny obraz, taki jaki chcielibyśmy by był w rzeczywistości, a czy tak jest? Kiedy w końcu poznajemy tą osobę coraz bliżej, rozmawiamy z nią, jak w przypadku Margo granej przez Carę Delevingne okazuje się, że prawda jest rozczarowująca. Sama na własnej skórze przekonałam się o tym kilka razy. Poznawałam kogoś nowego, byłam zauroczona tą osobą, zaczęłam ją idealizować i nagle bum. Zderzenie z rzeczywistością, które nie było wcale przyjemne. Byłam zawiedziona, bo przecież ta osoba była inna… Ale tylko w mojej głowie i moim wyobrażeniu. Właśnie taką lekcję wyniosłam z tej książki, a film tylko mi to przypomniał. Niby oczywistą, a często o niej zapominamy. Staram się nie oceniać ludzi, nie idealizować. Zostawić ich i lubić takimi jakimi są ;). Niestety nie ma ideałów. Czasami łapię się też na tym, że wy, czytelnicy wyrabiacie sobie o mnie jakieś wyobrażenie, idealizujecie mnie. Często dostaje od was wiadomości, że zazdrościcie mi tego jaką jestem osobą. Nigdy tego nie potrafię zrozumieć, bo ja nie jestem idealna. Owszem to jest bardzo miłe i dodaje mi skrzydeł. Mam jednak swoje humory, doły, jestem wredna i strasznie przeklinam. Kiedy założyłam Snapchat dostałam kilka wiadomości typu `zawiodłam/em się na tobie`. Nie rozumiem dlaczego skoro zarówno tu na blogu jak i Snapchacie jestem sobą. I to jest właśnie to, o czym mówię. Mylne wyobrażenie osoby.
Yesterday was a PJ day. Of course, I didn’t spent whole day laying in bed, but well, there were also moments like these 😉 I don’t know it’s only me or you guys are feel like that that you feel confused and you don’t know what day is today but when the sunday is coming you know it’s sunday? Well, when it’s sunday no matter what I alway feel sleepy and lazy. I usually don’t plan anything for sunday cus I know I won’t able to do this. I always wish I could spend this day drinking tea or coffee and reading good book or watching good movie. The internet annoys me even 🙂 When my sister visits me and she stays for sunday and wants to go out and I go then it’s a problem cus I’m not nice. Even if I’m out all I want is a nap. `I’m sorry for every thing I was sleepy`, yeah it’s all me :). However I decided to chill a little bit yesterday and I read a book and catched up with movies. There is anything better than sunday with favourite cover and Marcel around. Back to the topic. I finally watched `Paper Towns` and I want to share my thoughts with you. First of all I must mention I read all John Green’s books some time ago because my penpals recommended those for me. Well, I love every single book he wrote. I like not only his writing style but also the fact his books are so realistic and there not always is happy ending, just like in real life. I always read a book and I want it left a stamp on my soul and made me think about it few days after finishing. This is how Green’s books work. People say his books are only for teenagers. It’s not true, I think each of us may find a message for yourself. Green shows us such simple ways of real life, it’s amazing. He makes us stop for a while and just think about life. It’s like `Paper Towns` and the love story that I think any adults like me or you will watch, because it’s a movie for teenager. Damn, I hate it. The whole compartmentalization thing and telling what adult should do and don’t. It’s so annoying. Anyway, this movie/book is a good example of simple but very good life knowledge Green has and shows us. The end of movie is beautiful and it perfectly shows how we can create an image of another person that usually is wrong. We meet someone first time, we watch this person and we imagine how this person is on our own way. We idealize, we create incorrect person, person we wish that person was but is it same in reality? When we finally meet the person closer, we talk lots, just like Margo, the main character of `Paper Towns` that Cara Delevigne played. Then we realise the person is different than we imagined. The truth is disappointed. Well, I used to do this many many times before. I met someone new, I was attracted to that person, I started to idealise and … boom. The reality was totally different and it wasn’t a nice surprise. This is what I learned reading that book and the movie reminded me about this. It’s obviousl but we forget about such simple things sometimes doing silly things. It’s life. Now I try not to judge people and not to idealise them also. Just let it as it is and like people as they are 🙂 Unfortunately, there are no perfect people in the world. There is also something what I noticed. Well, I noticed you guys also idealise me! 🙂 I get lots messages from you and you guys write me that you want to be that kind of person like me. I really can’t understand it, because I’m not perfect. Of course, it’s so lovely reading that kind of messages and it makes me feel lovely but I also have own moods, depressions, I’m mean and I say lots ugly words. When I started running Snapchat I got few messages like: `you dissapointed me`. I don’t get it because I’m me, myself and I both on blog and on Snapchat. And this is what I’m writing about. We idealise people.

top – Stradivarius
cardigan – Marie Lund
ripped jeans – Bershka (handmade)
ancle boots – Vagabond
backpack – Ana Rudak
necklace – Happiness Boutique
Follow on Bloglovin

29 Comments

  1. O a ja nigdy nie myślałam że taka grzeczniutka jesteś;) Słodziak tak ale takie drobinki mają swój charakterek! i dobrze trzeba sobie radzić;);) Każdy ma prawo być sobą byle nie krzywdzić innych, tak mi się wydaje. Zestaw super, luzaczkowy i magiczny cała Ty!! 🙂

  2. ja też nie lubię wrzucać spodni z dziurami do grungowego worka. Masz bardzo fajną urodę przez co tak miło ogląda się twoje zdjęcia, nawet nie wiem czy słowo 'miło' tutaj pasuje, ale mam nadzieję, że wiesz o co mi chodzi 😀 jestem pierwszy raz tutaj i szczególnie do oka wpadł mi nagłówek, jest fenomenalny i idealnie Cię odzwierciedla + jest bardzo dobry pod względem graficznym 🙂 zostaję zdecydowanie na dłużej
    http://introverted-journal.blogspot.com

  3. Kiedyś (już dawno-dawno temu) słyszałam opinię, że zazwyczaj człowiek nie daje drugiej szansy innej osobie. Jeżeli pierwsze wrażenie było złe to prawie nie ma możliwości tego zmienić. Chyba, że ta inna osoba będzie ciągle przekonywać i nawiązywać kontakt osobisty. W rzeczywistości jest to mało spotykane zjawisko.
    Inaczej jest w sytuacji kiedy zachwycamy się kimś od pierwszego dnia znajomości. Ciężko później przeżywać rozczarowanie….Ale czy nasz wewnętrzny czujnik tak często się myli? 🙂

  4. dziś prawdziwego grunge'u już nie ma… są tylko sieciówkowe sobowtóry, taka prawda.
    Ale podobają mi się te spodnie w dziewczęcej wersji. Piękna jest ta bluzka i genialny plecak <3
    uwielbiam to miejsce, pamiętam jedną sesję którą tam miałaś, taką w hippisowskiej sukience maxi 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *