♥ I feel it like a comet crashing down in to the sea ♥

♫ Petite Meller – Barbaric ♫

Lubicie przeceny? Żyjąc 24 lata na naszej pięknej planecie ziemi zdałam sobie sprawę jakie to jest niebezpieczne, zdradliwe i ile podpuch czyha na dosłownie każdej sklepowej półce właśnie w trakcie przecen. Dosłownie, przetestowane na własnej skórze. Kiedy byłam nastolatką nie ogarniałam sezonów przecen. Gdy się pojawiały, mój wewnętrzny przecenowy radar uruchamiał się w głowie. Wydawałam wtedy mnóstwo pieniędzy na bezsensowne rzeczy. Nagle okazywało się, że wszystko jest mi potrzebne. Począwszy od nowego kubka na herbatę poprzez jakieś buty, które widziałam, że jak kupię to i tak nie będę ich nosić. Godzina, a ja wracałam obładowana siatkami, o kilka stówek lżejsza. I po całych oszczędnościach. Najczęściej okazywało się, że połowa albo i więcej rzeczy jest kupiona bez sensu i sprzedawałam je za bezcen na allegro. Przez te wszystkie lata nauczyłam się już panować nad tym całym zakupowym szałem. Idąc do sklepów w czasie przecen kupuję jedynie to, co chciałam kupić wcześniej, ale jest dostępne w o wiele niższej cenie (sprawdzam to kilka razy) albo coś co bardzo mi się podoba, ale i tak chodzę przez chwilę i zastanawiam się czy aby na pewno potrzebuję tej rzeczy i czy mi się przyda. Nie jestem sknerą, po prostu zdałam sobie sprawę, że bezsensownie wydawałam pieniądze. Jednym z takich przecenowych, ale pozytywnych przykładów jest sweterek z dzisiejszej stylizacji.
Guys, do you like sales? I’m living over 24 years on this beautiful planet and I realised how much dangerous and tricky may be. There are so many traps among hangers exactly during sale time. It really is. I can even say I tested it on myself. When I was a teenager I didn’t get the sale seasons. It was somewhere inside my head, like a radar. I just went to a shopping centre and voila! sales time. I spent so much money then. It seemed like I immediately need every-thing. I started with a lovely mug and finished with a pair of shoes I knew I won’t wear anyway. I was buying so many useless things, it’s a shame. It was like an hour and I was without all savings. Well, I realized that I don’t need almost anything of those so I tried to sell it on ebay. I’m older now and I learned how to stop this desire. When I’m in shopping centre and there are sales I only buy those things I wanted to buy anyway but the price is lower (I check it few times). There is also second option. There must be something I really like like really. Well, of course I wonder for a while if I will wear / use it anyway. I’m not a miser I just realised I spent money for a stuff that was pointless. One of positive example of sale buy is a sweater from today’s outfit.

Praktycznie za każdym razem, kiedy odwiedza mnie siostra, chodzimy po centrum handlowym. Oglądamy rzeczy, pokazujemy co nam się podoba, przymierzamy obciachowe ubrania i pijemy kawę, vaniliową latte w Tchibo. Kiedy jest sezon przecen obydwie dostajemy wewnętrznego szaleju. Jednak to ja od jakiegoś czasu jestem tą rozsądniejszą, tą, która uspokaja i mówi, że to nam nie jest potrzebne. Ostatnim razem kiedy byłyśmy na naszym maratonie i jak zwykle weszłyśmy do H&M’u by sprawdzić czy są nowe plasterki, zauważyłam wieszak z przecenionymi rzeczami. Olałam to, ponieważ w H&M’ie w moim mieście są jakieś totalne odrzuty, które wyglądają jak szmaty. Jednak cofnęłam się, bo w oczach mignęło mi coś różowego. Był to bowiem różowy sweterek, który mam na sobie w dzisiejszej stylizacji. Obejrzałam go i wyglądał świetnie, spojrzałam na cenę, jeszcze lepiej, bo 10 zł. Zastanowiłam się i wzięłam. To była okazja i jestem dumna, że z niej skorzystałam :).
Spódnica, którą mam na sobie również ma swoją historię i szczerze mówiąc nosze ją z wielką dumą. Jest to bowiem spódnica mojej mamy, którą odkopałam podczas jakichś porządków w jej szafie. Mama jak to mama chciała się jej pozbyć. Twierdziła, że już jej nie będzie nosić i tylko zajmuje jej miejsce w szafie. Prawdopodobnie czytając mojego bloga wiecie, że uwielbiam jeansowe spódnice mini i nie przejdę obok żadnej obojętnie, zwłaszcza takiej, dlatego od razu ją przywłaszczyłam i teraz mieszka w mojej szafie Ta spódnica mojej mamy jest trochę inna niż wszystkie, które możemy teraz znaleźć w sklepie. Tak naprawdę powinna być dopasowana do sylwetki, ale w związku z tym, że ja jestem bardzo chuda, wygląda na mnie jakby to była spódnica o linii A; jeszcze lepiej, bo ten krój lubię najbardziej! Mało tego jej kolor jest unikatowy. Jest to taki przybrudzony pastelowy fiolet, coś pięknego. Idealnie komponującego się z moim przecenionym sweterkiem. Ha, ale jaką ta spódnica ma historię! Kiedy moja mama chodziła do liceum właśnie to fioletowe cudo było jej ulubioną częścią garderoby. Tata mojej mamy, a mój dziadek miał takie stanowisko pracy, że co jakiś czas wyjeżdżał za granicę. Mimo, że nie było go w domu zaledwie kilka dni wiedział, że dzieciaki bardzo za nim tęsknią. Starał się żeby za każdym razem przywieść im jakiś drobny upominek. Jednym z takich upominków dla nastoletniej już Bożenki była owa wspomniana wcześniej fioletowa spódnica jeansowa. Mama bardzo ją lubiła i zakładała do szkoły kiedy tylko się dało. Historia nie kończy się na tym. Mój tata zaprosił moją mamę na randkę właśnie pierwszego dnia, kiedy miała na sobie tą spódnicę. Kiedy mówię, że to nie przypadek mama się ze mnie śmieje. Muszę kiedyś zapytać z ciekawości tatę jak to naprawdę było i czy to właśnie ta spódnica dodała mu odwagi by zagadać moją piękną mamę. Potem ta spódnica cały czas przewijała się w życiu mamy, np. nosiła ją kiedy była ze mną w ciąży, a teraz ja ją noszę ;). Nigdy nikomu nie pozwolę jej wyrzucić :).
Well, when my sister visits me, we go to shopping centre almost every time. We are checking clothes and othes stuff out, we try not fashionable clothes and of course we drink my favourite vanilla lattee in Tchibo. We both are getting crazy when the sale time is coming. Anyway, I’ve became this more sensible one who calms down both of us and says that we really don’t need any of those stuff. When Ola visited me last time of couse we went to shopping centre. I went to H&M to check if there are new plasters in kids section. There were any but on my way back was a hanger with sale clothes instead. I didn’t care about it at all because H&M in my town is very shitty. This time I moved back because I saw something pink. It was the lovely pink sweater I wear in today’s outfit. I checked it and it looked very good + the price was fantastic, something about 1 euro. Of course, I had to conside it. Anyway I bought it. It was a good occassion and I’m proud I used it 🙂

Well, I’m very proud wearing this denim skirt from today’s outfit. It has own lovely story. Actually, this denim skirt is my mom’s. I found it when my mom cleaned her wardrobe. She was about to throwing it out. Oh moms.. She told she won’t wear it and it only takes place in her wardrobe. You guys read my blog and you probably know that I love denim mini skirts and I can’t pass by any denim skirt (especially such unique) indifferently. This is why I stole my mom’s skirt and now it’s mine. This one is a little bit different than other denim skirts we can buy nowadays. Actually, this one should fit my body, but I’m skinny and it seems like it was A-line skirt, but I’m happy cus I love A-line skirts and it’s my favourite cutting. Also the colour is pretty unique. It’s something between violet and grey. I can’t even name it. It’s such beautiful colour. This denim skirt perfectly matches my new pink sweater. Ha! But I totally forgot what a story is behind this skirt! When my mom was in highschool she wore this skirt and it was her favourite part of all clothes she had. My grandfather and my mom’s dad worked that way that he had to go abroad from time to time. He wasn’t at home only few days. However he exactly knew the children miss him so he always tried to brought them something from the trip. One of that gifts for my mom was exactly this denim skirt I wear in today’s outfit post. My mom loved it so much so she wore it almost every day. The story isn’t over yet. Well, my dad asked my mom first time to go out when she wore this skirt. Now, when I say to my mom that the skirt brings luck she is laughing. I must ask my dad once just because of curiosity about the skirt and if the skirt had him balls to ask her to go out. Then, my mom wore still wore the skirt, for example when she was pregnant with me 🙂 I will never ever let anyone to throw this skirt out 🙂

sweater – H&M
skirt – vintage
ballerina flats – Animalbale
necklace – Altra dea Couture x SUDA
iPhone case – Valfre

Follow on Bloglovin

40 Comments

  1. your mom skirt skirt look so good on you, love the cutting and the color is just perfect <3
    btw when I was a teenager I was always excited with discount and sales time, I spent so much money when sales time were coming. but when I grow up, I realized that buy something we needed is more important than buy something we wanted, even its a sales time or not 😀

  2. I actually am not a fan of sales for all the reasons you mention. I feel like they are money traps more than anything. Of course, if it's an item I love that also happens to be on sale, that is a win. But unless I know a store has something I want, I do not go in just to browse the sales. My bank account is happier for it!

    aroseisinbloom.blogspot.com

  3. mam podobne odczucia, jeśli chodzi o przeceny. Zanim coś zakupię 3 razy zastanowię się, czy cena do jakości jest adekwatna, czy pasuje dana rzecz do mojego stylu i najważniejsze pytanie: czy ja to muszę mieć, bo jeśli mogę bez tego żyć, tzn, że szkoda kasy, lepiej wrzucić do świnki i odłożyć na lepsze wakacje 🙂
    Pozdrawiam serdecznie.

  4. Świetne balerinki, zazdroszczę takiego prezentu 😉 🙂
    Co do przecen i zakupów też ostatnio dałam sobie spokój. Najpierw lepiej przejrzeć swoją szafę i zobaczyć, czy przypadkiem to, co chcemy kupić, nie leży już na naszej półce (tylko z inną metką ;)).

  5. wspaniała jest zarówno spódnica, jak i historia z nią związana 🙂 również lubię takie perełki vintage, mam jedną sukienkę w kolorze niebieskim po babci, pasuje na mnie jak ulał! Tylko fason ma dość nietypowy, dlatego nieczęsto ją noszę… jedynie na specjalne okazje. Kocham ubrania z duszą.
    Co do wyprzedaży, mam podobnie – jeszcze rok temu dostawałam palpitacji na widok byle szmatki, teraz chodzę po sklepach i nie ma niczego, co by mnie zachwyciło. Uwielbiam za to buszować po lumpeksach, a jak już idę do galerii, to z konkretnie określonym celem – jeśli go nie znajdę, nie kupuję nic innego. Dziś na przykład szukałam lakierowanych kozaków w stylu lat 70, takich jak w zimowej kolekcji Saint Laurent 2014, ale znalazłam tylko botki w Mohito – piękny obcas, głęboki bordowy kolor, cudo! Ale to były botki, a nie kozaki. Nie uznaję półśrodków 😉 nauczyłam się nie kupować czegoś, czego nie potrzebuję, z wiekiem mi to jakoś przyszło.

  6. Uwielbiam ubrania z historią!
    Może dlatego, że sama bardzo przywiązuję się do ubrań i jeśli coś miłego zdarzyło mi się wtedy, gdy miałam je na sobie, to pamiętam to bardzo długo 🙂

    Spódnica jest bardzo fajna!
    Dobrze, że dałaś jej drugie życie!

    I popieram podejście do zakupów i przecen – od pewnego czasu staram się mieć podobne 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *