♥ Voices in the street, footsteps on the concrete ♥

Szczerze mówiąc nie za bardzo lubię te zdjęcia. Nie lubię też, kiedy ludzie wstawiają jakieś swoje zdjęcie i mówią `nie lubię tego zdjęcia`… To po co je wstawiasz?! Żeby wszyscy pisali, że wyglądasz świetnie…. W moim przypadku tak nie jest. Nie lubię ich ze względu na to, że ciężko było mi ustawić aparat i są nie dobrze doświetlone, a co za tym idzie, obróbka koloru była cięższa… Ale. Ale. Ale. Ostatnio pogoda była upierdliwa, bo albo słońce tak prażyło, że nie dało się otworzyć oczu, albo padał deszcz, albo wiał wiatr i nic pomiędzy i praktycznie zostałam tylko z tymi zdjęciami. Okej. Nie marudzę już, bo pewnie się denerwujecie ;). Zdjęcia są jakie są, może komuś akurat przypadną do gustu. Jeśli chodzi o stylizację to kiedy zobaczyłam tą sukienkę od razu się w niej zakochałam. Nie za bardzo przepadam za tego typu krojem, ale ten print jest tak piękny, że od razu musiała znaleźć się u mnie. Tym bardziej, że mam małą obsesję na punkcie twarzy; oczy, ust i tak dalej… Od początku konkretnie wiedziałam jak i z czym będę nosić tą sukienkę. Ze względu na kolorowy print zdecydowałam się na minimalistyczny naszyjnik, który kojarzy mi się z feminizmem. Feminizmem, ale nie takim jaki znamy ze stereotypów. Mam tutaj na myśli to, że kobiety są tak samo równe jak mężczyźni, mają prawo do tych samych rzeczy. Feminizm to równość, a nie przewaga którejś z płci. Warto o tym pamiętać i nie kojarzyć z zaniedbanymi kobietami, które chcą zwrócić na siebie uwagę i krzyczą, że mężczyźni mają lepiej. Drugim elementem biżuterii są dwie papierowe bransoletki. Uwielbiam je, ponieważ są z jednej strony uniwersalne, ponieważ pasują do wszystkiego, ale z drugiej strony są wyjątkowe. Każda bransoletka jest wykonana z innej gazety więc nigdy nie będzie dwóch takich samych bransoletek i to jest super! Noszenie ich to sama przyjemność…
Honestly, I’m not a big fan of those photos. I also don’t like people who add photos and write: I don’t like these photos. So why do you add them then?! It’s just because they want people to write how beautiful they are and so. I’m not like this. I don’t like those photos because it was hard to set my photo camera to me and the photos were overexposed a little so adding colours was harder than I thought…. But. But. But. The weather was totally pain in the ass lately, the sun was totally shining or it was totally raining or it was totally winding and here I am with the only photos I took. Okay, I better stop complaining, cuz it’s probably annoying to read :). The photos are how they are and maybe someone will even like them, who knows. If it goes about the outfit I wore this printed dress. When I saw it I immediately had to buy it. I’m not into such cutting but the print is so so damn lovely so I had to buy it. Especially, cuz I’m obsessed with faces a little. I mean eyes, lips, etc. I knew how I want to wear it from first sight. I decided to wear minimalistic jewellery. I mean that lovely necklace that reminds me of feminis. Yeah, feminism but not that stereotypical. I mean that women are as equal as men, they have same rights as men. Feminism is equality, not vantage of any gender. Remember about thatand don’t remind it with sloppy woman who complains and thinks that every thing is men’s fault. The other element of my jewellery that day are two paper, hand-made bracalets. I love them cus they are very basical to wear but same way it’s quite unique, don’t you think? Ok, they match to every thing you wear but they are also made of paper so there is no other person in the world who wears same bracalet like you. It’s awesome. Wearing them it’s pure pleasure to me.
Co u Was kochani? Ja ostatnio trochę chorowałam. Odpoczywałam w domu nic nie robiąc. Okej, trochę pracowałam, trochę pisałam artykułów, ale głównie oglądałam jakieś seriale. Widziałam się też kilka razy z babcią co mnie bardzo cieszy, bo w ostatnim czasie strasznie ją zaniedbałam. Nie mieszkamy daleko, a ona jest samotna. Jestem okropną wnuczką, że nie potrafię jakoś się do niej przetransportować i kilka razy w tygodniu spędzić z nią chwilę. Wypić herbatę, pogadać. Ale nie będę dla siebie już tak bardzo surowa, ponieważ codziennie do niej dzwonię ;). W zeszłą niedzielę byłam na wywiadzie w redakcji słupskiego dziennika Głosu Pomorza i… w piątek już znalazłam się w specjalnym dodatku do magazynu :). Jeżeli chcecie zobaczyć ten artykuł zajrzyjcie w zakładkę `media` na sam dół 🙂 ! Otwórzcie obrazek w nowej zakładce i będziecie mogli przeczytać. A tak poza tym to przez ostatnie trzy-cztery dni biegałam po podwórku za kotami i je rozganiałam. Nie chcę wiedzieć jak to musiało wyglądać z mieszkań bloku, ale wiecie co? Mam to gdzieś! Dla mnie najważniejszy jest Walczak (dla nowych czytelników: to bezdomny kot, który okazał się kotką, którą się opiekuję). Już opowiadam. Pewnego dnia, kiedy szłam odwiedzić moją babcię zobaczyłam przerażoną Walczakową i gwałcącego ją kota. Nie myśląc długo rozgoniłam je. Walczakowa uciekła, a tamten kocur za nią… Przyjechała moja taksówka i musiałam jechać. Cały dzień, dopóki nie wróciłam do domu męczyłam się i denerwowałam o kotkę. Babcia się ze mnie śmiała, że to natura i w ogóle. Ja to wiem, ale Walczak jest już stara i ewidentnie widziałam, ze ona nie chce. Tak czy siak wracając zobaczyłam tego zboczeńca. Od razu go przegoniłam, ale on niczego się nie bał! A ja nie chciałam mu przecież zrobić też krzywdy… Chociaż w tamtym momencie byłam już tak wkurzona, czułam się jak matka, której dziecku robią krzywdę. Moja mama dała jej spokojnie zjeść, a ja pilnowałam żeby ten kot jej nie gwałcił. I wyobraźcie sobie tak przez kilka dni. Nie mam już na to siły. Wczoraj przylazł jeszcze jeden i było ich kilka! Ta moja biedna Walczakowa ledwo chodziła! No jak tak można! Dzisiaj na szczęście widziałam już ją jak biega za ptakami i coś mi się wydaje, że spełniłam misję i … przegoniłam tych wstręciuchów. Tyle co wydarzyło się u mnie. Czyli nic ciekawego ;). Ah! Jeszcze jedno! Nareszcie wywołali mi mój lomo-film! Teraz wysłałam go do przyjaciela do Stanów żeby mi go zeskanował. Nie mogę się doczekać efektu. Really!
How are you sweetheart? I’ve been sick lately so I spent some time at home resting, doing nothing. Well, I worked a little, I wrote few articles but I mainly watched some serials. I’ve seen my granny few time too and it makes me very happy because I neglected her. We don’t live far from each other and she is very lonely. I’m such bad granddaughter so I can’t just go to here few times in a week and drink a tea with her and just talk. Ok, I won’t be so hard to myself, cuz I phone to her every day and we talk about every thing :). I had an interview in local newspaper’s office last Saturday and… last friday I found myself in that newspaper :). It was so fast and unexpected. If you want to see that article just go straight to that `media` button and go totally down to the last photo :). Open it in new page and you can `read` it if you know polish a little :). Otherwise I had a problem with Walczak (note to new readers: it’s a homeless cat which I care of). These last three-four days were really rough cuz I had to disperse cats. I really don’t want to know how I looked like doing it from the block of flats but honestly? I don’t care! For me the most important is Walczak. Ok, let’s start the story. One day, when I went out to visit my granny I noticed fearful Walczak and the other cat raped her. I didn’t think too much. I just dispersed the cats. Walczak run away and tried to hide but the other cat just catched her up and raped. It was terrible looking at that. I had to leave it because my taxi came. I was so nervous and annoyed I can’t help her all day long till I didn’t came back home. My granny was laughing at me and she said it’s nature. Ok, it’s obviousl but Walczak is very old cat and I saw she didn’t want it. Anyway, I came back home and first I saw was that perv. I immediately disperse him but he wasn’t scared of anything! I didn’t want to hurt him or something, but just make him go… Yeah, I was so pissed off that day, I just felt like I was a mother and someone hurt my child. My mom gave food for Walczak and I took care of that other cat to let her eat calmy. Just imagine that that cat raped her for few days! How he dares! The poor Walczak the cat barely could walk! Finally, it’s over, I guess. I saw Walczak running with birds today and… I think the mission is done and I made the cats go away! This is what happened here. Nothing interesting as you see :). Ah! They finally developed my lomo-film! I sent it to my friend in US to scan the negatives and I really can’t wait to receive the photos! 🙂 Really! 
Dress – Monki
Bracalets – pErix // Etsy
Necklace – lotus fairy // Etsy
Boots – Rose Wholesale

Kochani! (nie)stety nakład mojej książki jest po raz 
kolejny wyczerpanyw Empiku i jeżeli chcielibyście ją 
kupić to zapraszam na Allegro i kupno bezpośrednio 
od wydawnictwa Sophisti Books.
 

Follow on Bloglovin

25 Comments

  1. Jeśli już , to w mowie potocznej dopuszczalne jest "tę sukienkę lub "tą sukienkę" w bierniku. Więc m ó w i my "tę" lub "tą". Pisać należy "tę" głównie w oficjanym tonie – listy itp. Ponieważ Kasia nigdy nie pisze w oficjalnym tonie, czepianie się tego, jest lekka przesadą lub brakiem znajomosci zmian jakie zachodzą w jezyku.Pozdrawiam a n o n i m o w e g o nie wiedziec dlaczego 🙂 obrońcę języka ojczystego :))

  2. Anonymous

    Wiesz, nic do Ciebie nie mam, ale napisałaś książkę, więc powinnaś wiedzieć choć tyle, że mówimy „tę sukienkę“, nie „tą”. I dlaczego używasz takich dziwnych cudzysłowów?

  3. Za każdym razem zachwycają mnie Twoje zdjęcia! Chętnie zabrałabym Cię na sesje i umieściła w swoim PF!
    Ja uważam że ta sesja jest genialna, lecz fakt masz rację ciężko w obróbce zdjęć kiedy jest kiepskie oświetlenie. Cieszę się, że to właśnie te zdjęcia wstawiłaś bo mają swój klimat i skradły moje serce !
    Pozdrawiam !

    http://kamii-foto.blogspot.com

  4. No właśnie, od razu uderzył mnie wzór na sukience, jest kapitalny, a sukienka sama w sobie urocza. Za to nie byłabyś sobą, gdybyś nie dała tego pazura swoimi butami 😉
    Za kilka tygodni zobaczysz, czy udało się skutecznie uchronić kotkę, chociaż nie chcę Cie martwić, to sprawa trudna. I nie marudź, przecież piękne zdjęcia są :))

  5. Kasiu, mnie się te zdjęcia bardzo podobają – moim zdaniem są piękne!
    takie w Twoim klimacie, takie bardzo "Twoje"!

    i sukienka – piękna!

    jak tak sobie myślę, to ja zawsze piszę, że coś mi się w moich zdjęciach nie podoba ;P
    ale zawsze je wstawiam – nie to, żeby inni mi je jednak chwalili…. tylko chyba szkoda mi pracy mojego Leszka, który zawsze mi je robi… i tak się przy tym stara, żebym ja była z nich zadowolona… a ja przez moje własne kompleksy zawsze mam jakieś ale ;P

    chyba po prostu nie jestem najlepszym materiałem na szafiarkę ;P

    P.S. szkoda mi tej "Twojej" kotki 🙁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *