♥ Third Birthday of Coeursdefoxes & my book premiere ♥

Kochane moje aniołki. Dzisiaj wypada trzecia rocznica mojego bloga. Jestem strasznie szczęśliwa, że finalnie podjęłam decyzję o założeniu go. Przez te trzy lata moje życie odwróciło się do góry nogami. Wow. Gdzie teraz jestem? Napisałam książkę o swoim życiu `Nie boję się ciemności`, byłam w Dzień Dobry TVN, zorganizowano konferencję prasową tylko dla mnie. Ludzie przyszli by mnie poznać. Przez te trzy lata spotkałam mnóstwo kochanych osób. Byłam w tylu ciekawych miejscach. Szaleństwo. To jest czyste szaleństwo. Te trzy lata były wspaniałe i czasami czuję się jak w jakimś poj*ebanym śnie. Cóż, muszę to powiedzieć; uwielbiam moje życie, bo kto na moim miejscu by narzekał?! Dziękuję Wam za wszystko.
Darling. It’s third my blog’s anniversary. I’m super happy that I decided to blog after all. My life has changed so much during those three years. Wow. Where am I now? I wrote a book about my life and it’s calling `I’m not scared of the dark`, I was in the most popular breakfast TV show in Poland, there was a special press conference just because me and my book, people came to meet me. I’ve met so many amazing people during these three years. I’ve been to so many interesting places. It’s crazy. It’s pure craziness. Those three years have been amazing and sometimes I feel like I was in a f*cking dream. Well, I must say it all laud: I love my life. Well who wouldn’t? Guys, thank you for everything!
12 czerwca w piątek odbyła się oficjalna premiera mojej książki, którą razem ze mną napisała moja siostra Ola. `Nie boję się ciemności` opowiada moją historię widzianą z dwóch punktów widzenia – mnie i mojej Oli.
W czwartek z samego rana ja, moja Ola i mama wyruszyłyśmy z Gdyni do Warszawy super szybkim Pendolino pędząc przez piękne, kolorowe pola, wśród tajemniczych polskich zamków. Pani przyniosła nam po dwa napoje (ciepły i zimny), chusteczki nawilżające i jakieś ciastko. Pociąg był naprawdę wspaniały. Wygodny, z kontaktem (to najważniejsze! :)) i czysty. Nim się obejrzałam byłam już w Warszawie. Ta podróż tak szybko zleciała, że nie mogłam wyjść z podziwu. W ogóle nie odczuwałam ani prędkości ani że faktycznie jestem w jakimś pojeździe. W końcu zrozumiałam czym ludzie się tak ekscytują :). Kiedy dojechałyśmy na miejsce zaczęłam odczuwać coraz większą ekscytacje wszystkim tym, co miała dziać się przez kolejne 24 godziny. Na dworcu umówiłam się z Panią Dorotą, która miała nas zawieźć do naszego apartamentu. Oczywiście my jak to my, musiałyśmy najpierw zgubić się na dworcu, potem trafić nie do tego Starbucksa, w którym się umówiłyśmy i ostatecznie zgubić się jeszcze w mieście… 🙂 To się nazywa moje awkward życie. Po kilku telefonach zorientowałam się gdzie jesteśmy i gdzie mamy iść. Udało się i za chwilę znalazłam się w uściskach Pani Doroty. Mimo, że prawie codziennie rozmawiałyśmy przez telefon, bardzo za nią tęskniłam i cieszyłam się, że będziemy mogły porozmawiać face to face. Poszłyśmy na lunch do pięknej restauracji, w której wisiały magiczne obrazy. Nie mogłam oderwać od nich wzroku. Czasami łapałam się na tym, że zachowywałam się wręcz niegrzecznie, ponieważ zamiast patrzeć na kogoś, ja ślepo wpatrywałam się w obraz. Dostałyśmy pięknie podany obiad. Ja z nerwów oczywiście nie miałam na nic ochoty. Źle, może ochotę miałam i to wielką, bo wszystko wyglądało cudownie, ale z nerwów nie mogłam nic przełknąć. Po lunchu i naradzie wojennej co będziemy robić, Pani Dorota i Pan Piotr zabrali nas do naszego apartamentu. Nie musieliśmy długo jechać, ponieważ budynek był w samym centrum. Wysiadłam z samochodu, otoczona mnóstwem drapaczy chmur poczułam się malutka. Weszliśmy do apartamentu, windą wjechaliśmy na osiemnaste piętro i ujrzałam piękny pokój cały w fioletach, takim odcieniu jaki uwielbiam. Niestety widok z okna nie był taki jak na zdjęciach, ale i tak było cudownie. Pani Dorota i Pan Piotr pojechali do pracy, a my zostałyśmy same z czasem, który mogłyśmy spożytkować jak tylko chciałyśmy. Bardzo chciałam zwiedzić trochę Warszawę. Zarówno tą artystyczną, historyczną, modową. Zdałam sobie sprawę, że a.) w kilka godzin na pewno bym tego nie zrobiła b.) nie mogłam za bardzo nadwyrężać nóg, bo na następny dzień musiałam być żywa no i c.) było strasznie gorąco, z nieba lał się żar, a słońca nie zakrywała ani jedna chmurka. Niestety, dla mnie czyste słońce to śmierć na miejscu. Czasami zastanawiałam się czy nie jestem wampirem… Tak czy siak znalazłam na to rozwiązanie. Postanowiłam zaprosić do swojego hotelu dwóch przyjaciół i spędzić z nimi czas. Najpierw przyszła do mnie Natalia Olga z Horror!Horror. Znamy się jedynie z Facebooka, ale bardzo się polubiłyśmy. Zdecydowałyśmy się, że musimy się kiedyś spotkać na żywo. Olga była kiedyś na pomorzu, ale z kolei ja nie czułam się na siłach by się z nią spotkać więc tym razem musiało wypalić i wypaliło! Spotkałyśmy się w kawiarni w moim hotelu. Wypiłyśmy kawę i porozmawiałyśmy dosłownie o wszystkim. Olga przede wszystkim bardzo mnie wspierała i uspakajała przed występem w TV. Jestem jej za to bardzo wdzięczna. Szczerze mówiąc czułam się jakbym znała ją od zawsze, jakbym mogła się jej zwierzyć z każdego mojego sekretu, a ona zatrzyma to dla siebie. Było cudownie. Następnie wróciłam do apartamentu by chwilkę odpocząć. Czekałam na Rafała, a z mojej głowy nie mogła wyjść myśl o wywiadzie. Bałam się, że zemdleję na wizji, że powiem coś głupiego. Na szczęście z moich myśli wyrwał mnie telefon od Rafała, że już jest i żebym po niego zeszła. Jejku, jak się cieszę, że mogłam go znów spotkać. Było przesympatycznie. Z racji tego, że Rafał jest modelem mieliśmy mnóstwo tematów do rozmowy, a raczej ja miałam okazję do zadawania głupich pytań :). Rafał jest jedną z niewielu osób, z którymi czuję się dobrze i wiem, że mogę mu powiedzieć o wszystkim. Było mnóóóóóstwo śmiechu i on jak i Olga postawił mnie też trochę na nogi. Rafał musiał iść do siebie, a ja musiałam wyszykować się na kolację. Na tę okazję zabrałam jedną z moich ulubionych sukienek. Musnęłam usta szminką i poszłyśmy na dół, gdzie czekała na nas Pani Basia – druga wydawczyni. Nareszcie miałam okazję ją poznać. Znałam ją tylko z artykułów, które pisze i z opowieści Pani Doroty. Okazała się jeszcze lepsza niż mogłam sobie wyobrazić! Taka spokojna, ciepła, do rany przyłóż. Zaopiekowała się nami tak jakbyśmy były jej bardzo bliskie, a przecież to było nasze pierwsze spotkanie. Kolacja była niespodzianką. Okazało się, że ogromną gdyż trafiłyśmy do Zamku Ujazdowskiego. Na miejscu czekała już na nas Pani Dorota i Pan Piotr. Widok był nie z tej ziemi. Stałam jak wryta i nie mogłam się ruszyć. Zajęłyśmy stolik na zewnątrz, ale jeśli byłoby nam zimno (!!) miałyśmy jeszcze stolik w środku (!!). Kolacja była niesamowita. Dyskutowaliśmy i plotkowaliśmy o wszystkim. Nagrałyśmy filmik z pozdrowieniami dla mojej babci i wreszcie udało mi się w pełni odstresować. Zamówiłam sobie pyszne spaghetti, a na deser lody. Mimo wszystko najpiękniej podali herbatę miętową. Wiem, że to brzmi dziwnie, ale naprawdę! Moja mama i Ola również były zachwycone miejscem i towarzystwem. Najzabawniejsze było to, że zaraz za plecami siedział były marszałek Sikorski. Miał taki niesamowity garnitur, że nie mogłam od niego oderwać wzroku (od garnituru oczywiście). Po kolacji Pani Basia zabrała nas do apartamentu. Jednak od słowa do słowa i zupełnie nie po drodze zawiozła nas na Plac Zbawiciela żebyśmy mogły zobaczyć piękną tęczę! Zatrzymała się totalnie na środku nie zważając na zakazy. To było tak niesamowite i piękne. Jestem Pani Basi bardzo za to wdzięczna. Zamiast iść grzecznie spać (hello?! jak tu spać kiedy tyle się dzieje!) siadłyśmy przed hotelem i czekałyśmy na tajemniczego Pana X, który przez cały czwartek próbował się ze mną skontaktować. O co chodzi? W czwartek rano dostałam e-mail od Ani, która na co dzień mieszka w Szwajcarii. Napisała mi piękną wiadomość, którą czytając łzy leciały mi ciurkiem po policzku. Okazało się, że jej mąż jest akurat w Warszawie na konferencji. Kiedy zapytał ją czy chciałaby coś z Polski ona odpowiedziała, że jest jedna jedyna rzecz; moją książkę. Mąż szukał jej od Empiku do Empiku aż znalazł, a ja zgodziłam się by się z nim spotkać i podpisać książkę. Tak więc po kolacji i tęczowej wycieczce spotkałam się z Panem X. Był tak uroczy i miły, przyniósł nam ogromną reklamówkę pełną szwajcarskich czekoladek! Uściskałam go i kazałam wycałować ode mnie Anię. On zachowywał się jakbyśmy były nie wiadomo kim, a to tylko my; Ola i Tilda. Zrobiliśmy zdjęcie pamiątkowe i udałyśmy się na nasze osiemnaste piętro. Było już bardzo późno, a mnie trochę bolała głowa więc od razu poszłam do łóżka. Mimo wszystko nie mogłam spać. Przespałam może z dwie, trzy godzinki. W nocy siedziałam na wielkim oknie i patrzyłam w okna innych ludzi i odbijający się w nich Pałac Kultury. Martwiłam się co mam zrobić, jak się zachować w telewizji, co mam mówić żeby nie palnąć czegoś głupiego. Myślałam o tych wszystkich ludziach, którzy będą mnie oglądać; o rodzinie, znajomych, przyjaciołach. Nie chciałam nikogo zawieść. W końcu w nocy przytuliłam się do mamy, która akurat oglądała Grę o Tron i w dźwięki walk zasnęłam. Rano obudziłam się z jeszcze większym bólem głowy. Z jednej strony byłam przerażona, ale też wyciszona i spokojna. Ubrałam się w ubrania, które były na mnie trochę za duże, bo nic nie doszło na czas- oczywiście ;). W między czasie dostałam pokrzepiające wiadomości, za które bardzo Wam dziękuję. W końcu przyjechała po nas taksówka i zabrała nas do studia telewizyjnego. Trochę porozmawiałam z kierowcą i dowiedziałam się, że niedawno wiózł do studia zestresowanego Michała z Project Runway. Trochę zrobiło mi się lżej na sercu, że nie tylko mnie denerwuje to wystąpienie. Wysiadłyśmy z taxówki i pierwszą osobą, na którą wpadła była `Bożenka` z Klanu. Nie wiem jak ona nazywa się w rzeczywistości. Przepraszam, nie śledzę celebryckiego świata :). Ale ona ładna na żywo! Potem czekałyśmy na Panią Basię- nasze wsparcie! Przez ten czas patrzyłam na tablicę z pogodą, którą tak dobrze znam z telewizji. Siedziałam na ławce, rozejrzałam się i poczułam się jak we śnie. To było takie nierealne. Przyszła Pani Basia i od razu wsiadłyśmy do windy i bzium na dziewiąte piętro. W windzie zaczepiłam jakiegoś Pana i zwierzyłam się, że strasznie się boję i że ma trzymać za mnie kciuki. Był tak uroczy, że pocieszał mnie. Wchodzę i wow. To całe studio jest takie malutkie. Musiałam przetrzeć oczy by w to uwierzyć. Kanapy z `poczekalni`, makijażystki, fryzjerki, miejsca jak kanapy, kuchnia… To wszystko jest tak sprytnie zbudowane, że stoi obok siebie, a nam widzom wydaje się, że to jest taaakie ogromne! Przynajmniej ja tak miałam. Poszłyśmy na make-up (dacie wiarę, że z nerwów zrobiłam sobie takie równe kreski eye-linerem, że nie trzeba było nic poprawiać?!), gdzie Panie były bardzo sympatyczne. Potem mikroport i na scenę, a co tam się działo to będziecie mogli zobaczyć na filmiku, który wkleję poniżej. Na kanapach totalnie się wyluzowałam i czułam się dobrze i sobą. Pani Wellman i Pan Prokop byli dla mnie bardzo mili, ciągle się do mnie uśmiechali, nawet jeszcze przed programem. Myślałam, że padnę ze słodkości kiedy Pani Wellman pozdrowiła Marcela! 🙂 To już było za piękne żeby mogło być prawdziwe :). Po programem biegiem na konferencję prasową i oficjalną premierę `Nie boję się ciemności`. Wszystko odbywało się w magicznym miejscu, bistro Prosta Historia. Kiedy weszłyśmy do środka zostałyśmy przywitane oklaskami i wiwatami. Rozejrzałam się, a tam na każdej ścianie wisiały moje zdjęcia autorstwa Oli. Wszędzie ja, piękna ja. Teraz nie boję się już tego powiedzieć. Wnętrze w iście paryskim stylu. Minimalistycznie, ale zarazem wyrafinowanie. Pani Dorota dała piękne przemówienie na nasz temat i książki. Bardzo nie lubię być w centrum uwagi więc totalnie nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Wszyscy uważnie słuchali przemówienia, a potem siedliśmy do śniadania. Czułam się jakbym na chwilkę weszła do świata Tumblra lub Pinteresta. Te wszystkie potrawy, takie kolorowe i smakowite od razu skojarzyły mi się ze zdjęciami, które tak często oglądam. Praktycznie każdy rozmawiał o jakichś sprawach z `branży`. Czułam się strasznie nie na miejscu, kiedy redaktorzy zaczęli zadawać mi pytania, chcieli podpis na książce i takie tam. Wszyscy się uśmiechali i mi gratulowali, to było niesamowicie miłe. Nie jestem do tego przyzwyczajona… Poznałam tam mnóstwo wspaniałych ludzi. Kasię, która dała mi szybką lekcję życia. Tak wrażliwej i mądrej dziewczyny dawno nie spotkałam. Znowu porozmawiałam z Gosią Boy i poznałam całą masę innych, wspaniałych dziennikarzy i ludzi z branży mody i sztuki. Szczęście wychodziło mi uszami, ale mimo wszystko… wciąż czułam, że nie należę do tego świata. Po śniadaniu pożegnałam się z Panią Dorotą, a Pani Basia odwiozła nas na dworzec. W samochodzie milczałam. Próbowałam przetrawić wszystko co wydarzyło się w ciągu ostatnich 24 godzin i tym jak bardzo to wpłynie na moje dotychczasowe życie. Dojechałyśmy na dworzec i obiecałam Pani Basi, że będę do niej pisać i mówić co u mnie. Uwielbiam ją i nie chcę stracić kontaktu z nią. W związku z tym, że miałyśmy jeszcze chwilę do pociągu, spotkałam się z Olgą. Jedną z moich ulubionych polskich blogerek. Cóż za piękne spotkanie to było! Ale o tym w następnym pośćie… Warszawo! Nienawidzę pożegnań :(. Na koniec chciałabym podziękować całemu wydawnictwu Sophisti, ale przede wszystkim Pani Dorocie Wróblewskiej, bez której nic by się nie wydarzyło. 
Friday, 12th of June; official premiere of my book that my sister wrote with me also. `I’m not scared of the dark` tells my story seen through the eyes of two people; mine and my sister’s.
Thursday; me, my sister and my mom got going to Warsaw very early. We had that luck to go by a super fast train called Pendolino. It rode us through beautiful, colorful meadows, among mysterious polish castles. There was that lady in the train who brought us free drinks (cold and warm one) and a snack. The train was amazing. It was cozy, there was a socket (well, it’s the most important, right?) and clean. The train was so fast so I didn’t even notice that I’m already in Warsaw. The ride was so fast so I couldn’t believe it. I didn’t feel any speed or that I’m in a vehicle. Finally, I realized why people are so excited about the train :). When we arrived I started feel huge excitement about everything that might happen in next 24 hours.  We were appointed with Dorota on a train station. She was about to drive us to our apartment. Of course, we had to get lost over the train station and then go to the wrong Starbucks. It’s so me. Then we also got lost around the town… 🙂 It calls my awkward life. I realized where we actually are after few Dorota’s phone calls and then we lead the right way to find the right Starbucks. We found each other and I immediately hug Dorota. However, we talk to each other via phone every day I was really happy talk to her face to face. We all went to eat lunch in such beautiful restaurant that was full of magic paintings. I wasn’t able to stop staring at them. Sometimes I felt like I was very rude cus I didn’t listen to people who talked to me, I stared at the pictures instead. We got beautiful lunch. Of course, I was so nervous so I wasn’t able to eat anything. We talked about everything, mostly about what we are going to do next day. After all Dorota and Piotr drove us to our apartment. It’s was short drive because our hotel was in the middle of the city. I left the car and realized I was surrounded by many skyscrapers. I felt so small. We opened the hotel and we went straight to the elevator. Our apartment was on 18th floor and unfortunately it didn’t look inside same as on the photos online. It was beautiful, full of violet shades room tho. That shades I like the most. The view outside the windows wasn’t same but who would care, it’s not the most important. Dorota and Piotr went back to work and we stayed in our apartment. We had some time that we could use just like we wanted to. I really wanted to make a tour around Warsaw, the fashion, art one and also some historical museums. Unfortunately, I realized that a.) I wouldn’t be able to do this only in few hours b.) I couldn’t walk too much cus I had TV appearance and I couldn’t let my legs hurt next morning and c.) it was so hot outside, the sun was shining like crazy, there was no cloud on the sky. Well, the sun is killing me. I was wondering… Maybe I am a vampire…. Anyway, I decided to invite friends at my place and spend some time with them. Firstly came my dear friend Olga who runs Horror! Horror brand. We knew each other only through Facebook and it was our first meet. Anyway, we liked each other very much. We decide we just must meet in real life. Olga was in nearby once, but I was sick and I wasn’t able to meet her and now it was a perfect moment to catch up. We met in a cafeteria in my hotel what was very nice. We drank some coffee and we talked like we were best friends. We talked about everything. Olga supported me so much about the TV appearance and she made me calm kind of. I’m very grateful for that. Actually, I felt like we have known each other since always. It was like I can share every my secret with her and she will keep it for herself. It was so nice to meet her face to face. Then I came back to our apartment to get some rest. I was waiting for my friend Rafał, but I couldn’t think about anything else but the interview. I was afraid I might faint in the TV or I might say something stupid. Gladly my iPhone phoned. It was Rafał and he wanted me to pick his up from the lobby. Yay, I’m so happy we met again. It was such lovely meeting. Rafał is male model and we had so many things to talk about. Actually, I asked his million questions about modeling and stuff. Rafał is one of not many people I feel comfortable with and I know that I can talk with him about everything. We had so much fun together! He supported me as much as Olga and it was totally cheering. He had to go home and I had to prepare myself for the big dinner. I decided to pack one of my favorite dresses for this special occasion. I painted my lips and we had to go outside the hotel where Basia was waiting for us. Basia is second editor working in the publishing house. Finally, I was able to meet her. I knew only her articles she writes and everything Dorota said me about her. Well, she is even better than I imagined! She is so calm, thoughtful, careful… She took care of us perfectly, just like we were her family or best friends and it was our first meeting! The dinner was a surprise. Actually, it was huge because we arrived at Pałac Ujazdowski where Dorota and Piotr waited for us. The view was amazing! I stand there and couldn’t believe I’m there. We sat outside but if we felt cold (!!) there was another booking inside (!!). The dinner was amazing. We talked about everything. I and Dorota and the rest of guests even shot a short video for my granny where we say hello. I finally felt totally restful. I ordered a delicious spaghetti and ice creams. Anyway, the mint tea was looking the best! It was prepared such amazing way. I know it sounds weird, but it’s true. My mom and my sister were also happy. They loved the place and the dishes and the company of course. The funniest thing was that just behind us sat Marshall Sikorski. He had such lovely suit so all I was thinking about was touching it. I couldn’t stop staring at this, the suit not Marshall of course. Basia took us back to the apartment after the dinner. We had a conversation in the car and Basia took us (completely out of the way) on Plac Zbawiciela where is huge rainbow made of colorful flowers. We really want to see it. She stopped the car totally in the middle of the street, she didn’t care about the prohibition sign. It was so lovely and amazing. We are very grateful for that. We didn’t go straight to bed, (hello?! how could I sleep when so much happened?) but we sat outside the hotel and we waited for mysterious guy X who wanted to contact me entire day. What’s about? When we were in the train to Warsaw I got an e-mail from Ania who lives in Sweden every day, anyway she is Polish. She wrote me such lovely e-mail that I cried when I read it. She wrote that her husband is already in Warsaw. He asked her if there is anything special she wants him to bring from Poland and she answered him that she doesn’t want anything but my book. He was looking for my book in many bookstores and finally found it and I let him come with it to bring it to me to sing it for Ania. So after the dinner and the rainbow trip I met the X guy. He was so nice, he brought us so many Swedish chocolates! I hugged him and mad him kiss Ania from me and my sister. He acted like we were stars or something and we are just Ola and Tilda so. We took a photo with him and then we went back on our 18th floor. It was very late and I went straight to bed cuz I was exhausted after such emotional day and I got a headache. Anyway, I wasn’t able to sleep. I slept only two-three hours, maybe. I sat on a huge window during the night and I looked at the people in other hotel and the beautiful city. I was worrying what should I do, how to act in TV, what should I say in TV to not make a fool of myself. I was thinking about all those people who will look at me next day, about all friends, family… I didn’t want to disappoint anyone. I decided to cuddle my mom who also wasn’t able to sleep. She was watching Game of Thrones and I fell asleep listening to sounds of killing people. I woke up with the even bigger headache. I was both: scared and calm. It was really weird feeling. I wore clothes that were a little bit too big for me because these one I bought via the internet didn’t arrive in right time. In the meantime, I got lots supporting messages from friends and my readers. I’m really grateful for that! Finally, the taxi came and it took us to the TV studio. I talked with the driver a little and I found out that he drove Michał who won Project Runway to the studio last week and he was also nervous. It helped me cus I realized not only I got panic. We left the taxi and I bumped into an actress that play in very popular polish serial. She is very beautiful in reality. The we waited for Basia- our support. The whole time I was looking at the weather board that I know so much from TV. I just was there. I sat there and I looked around and I realized it really happens. I felt like I was in a dream a little. It was so unreal. Basia came and she took us to the studio. We went to the elevator and woop we were on 9th floor. I talked to some guy in the elevator. He was with a bikini stylist. I talked to him about how panic I’m. He supported me so much too. It was amazing. I made him keep fingers crossed for me 🙂 He was really lovely. I opened the studio and wow. The entire place was so small. I had to open my eyes again to believe it. The sofas in `waiting room`, makeup artists, hairdressers, sofas, kitchen… Everything was builded very cleverly. It stands next to each other and we, watchers see it as a few places and we see it as such a huuuuge place! Well, I saw it like that. We went to make a makeup and hair (can you believe that I was so nervous so the makeup artist didn’t correct my eye lines?) where ladies were stunning. The microphones and it was time to start the show which was live. What it was about you can see on the video that I’m adding below. I was totally calm on the sofas and I felt good with myself. The redactors were totally nice for me and my sister. They smiled to us before the show and so. I though I will dead of sweetness when one of the redactors said hello to my cat Marcel. It was so lovely! It was too beautiful to be real 🙂 The show was over and we had to run to the press conference and official premiere of my book `I’m not scared of the dark` cuz we were already late. Everything was in magic place, bistro called Real story. When I opened the door we were welcomed by cheers and applause. I looked around and I noticed the walls are full of huge photos of me taken by Ola. I was everywhere, beautiful me. I’m not scared to say it anymore. The interior was totally Parisian style. Minimalistic but also sophisticated. Dorota said such lovely and touching speech about me, my sister, my mom and well mostly about the book. I hate being in the spotlight so I totally had no idea what to do with myself. Everyone listened to the speech and then we sat to the table to each breakfast. I felt like I walked into Tumblr or Pinterest world a little. All those breakfast dishes, such colorful and delicious reminded me of those portals and photos I always pin or reblog. Well, almost everyone was talking about `business` stuff. I felt so awkward and that I don’t suit there when the redactors started asking me questions, wanted my autograph inside the book and so. Everyone was smiling and congratulated me. It was so nice. I’m not used to things like that… I met a lot of amazing people there, on the press conference. Kasia who gave me life lesson during one small talk. I haven’t met such clever and sensitive girl like her in such long time. I had an opportunity to talk to Gosia Boy again and met lots of amazing people who works in fashion and art industry. I was so happy so I can’t even describe it but still… I felt like I don’t belong to that world. I had to say goodbye to Dorota after the breakfast and then Basia drove us to the train station. I was quiet in the car. I tried to think about everything that happened during last 24 hours and about how much it will change my life. We arrived at the train station and I promised to e-mail Basia from time to time and write her how my life is going. I really like her and I don’t want to lose contact with her. Well, we had some time till the train came so I decided to meet with one of my favorite bloggers who is Olga. It was such amazing meeting! But well, I’m going to write about this in next post… Dear Warsaw! I hate saying goodbye 🙁 And now I want to thank to everyone from Sophisti books, especially Dorota Wroblewska.

Marta, dziękuję za piękny banerek ♥

 

Follow on Bloglovin

41 Comments

  1. woooow, I've been following your fb page, so I noticed about your book. I adore the cover and the fact that you and your sister wrote it! I'm really curious, and want to read it soooo badly!!! Hope it will be translated in english soon. Congrats. It did sound like an exciting journey too! 😀

  2. WIELKIE GRATULACJE!!! natknęłam się na artykuł, że byłaś w DDTN i poczytałam. Niesamowite i bardzo gratuluję! Jak będę w Polsce to kupię Twoją książkę, żebym tylko pamiętała, muszę pamiętać! 🙂

  3. Kasiu!!! Gratuluje Ci serdecznie!!! Trafiłam na Twojego bloga dzięki szwajcarskiej Ani 🙂 i bardzo jej za to dziękuję, bo niezwykłą jesteś osobą!!! Koniecznie muszę przeczytać ,,Nie boję się ciemności"!!!
    P.S. Bladoróżowa sukieneczka w grochy też jest jedną z moich ulubionych 😀

  4. najbardziej zazdroszczę spotkania z Michałem Zaczyńskim, jest on (zaraz po Tobiaszu Kujawie) moim guru w dziedzinie mody <3
    Szaleństwo, tyle przygód! Tyle wrażeń i nowych doświadczeń… jesteś wspaniała Kasiu 🙂

  5. Nie mogłam uwierzyć kiedy napisałaś, że przed wizytą w dd tvn miałaś taką ciężką noc, w telewizji wypadłaś przecież świetnie 😀 tak czy inaczej: gratulacje. Myślę, że nikt inny nie zapracował na tyle dobrych rzeczy. I czekam na post z Olgą, bo jeżeli dobrze kombinuję, to spotkałaś (też) moją ulubioną blogerkę

  6. I wish I could read your book but I wouldn't understand a word 🙁 My lovely friend I am so happy for you. You deserve the best things in the world and I am so glad to have known you. I hope we always keep in touch <3

  7. Kasiu oglądałam Twój wywiad, stanowicie z siostrą wspaniały duet, to naprawdę cenne, by mieć obok siebie tak wspaniałych kochających ludzi. Gratuluję sukcesów- i bloga, i wywiadów, a przede wszystkim cieszę się z Tobą tym, że poznałaś tylu wspaniałych ludzi 🙂 Wszystkiego dobrego, cmokuski ;-*

  8. Kasienko, gratuluje Ci ogromnego sukcesu!!! Twoje doswiadczenia daja mi wiare w moc marzen w to, ze w zyciu moze sie zdarzyc wszystko, a nierealne staje sie realne…
    Jeszcze raz Ci dziekuje, ze to, ze zgodzilas sie na to spotkanie z Panem X 😉 i za piekny autograf!!! Mam nadzieje, ze slodycze smakowaly, hhihi;)
    Usciski dla Ciebie, Oli i Mamy, no i poczochraj ode mnie Marcela:) <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *