♥ All the time I just want to let go and go and…

No i mamy już grudzień. Za oknem zimno, ponuro, słupki termometrów pokazują wręcz minusowe temperatury. Poranki witają nas orzeźwiającym powietrzem i oszronioną trawą. Dni stały się krótsze. Słonko wychodzi zza chmur bardzo rzadko. Czy tylko mi się wydaje, że zima jest najgorszą zmorą blogerek? Tak sobie myślę, w sumie to zadaje sobie to pytanie od kiedy założyłam bloga. Jak właściwie fotografować swój outfit, kiedy na zewnątrz jest tak zimno? Cóż, rok, czy dwa lata temu, byłam na tyle głupia, że ściągałam płaszcz i zdeterminowana, mimo otaczającego mnie śniegu robiłam zdjęcia. Teraz chyba z tego wyrosłam i podchodzę do tego zupełnie inaczej. Czy warto się zabijać dla kilku zdjęć? W tym roku zdecydowałam, że większość zdjęć będzie w pomieszczeniach. Jeżeli już zdecyduje się na otoczenie natury, postawię na płaszcz. Właśnie ten look jest tego przykładem. Pokazałam jak noszę się na co dzień. W tym przypadku wczoraj. Postanowiłam połączyć biały golf z białą koszulą Monki. Uwielbiam golfy, oszalałam na ich punkcie. Zwłaszcza jeśli chodzi o połączenie ze spódnicą A-line. Pobawiłam się w warstwy. Koszula jest wykonana z dość cienkiego materiału, dlatego golf wydał mi się idealną alternatywą. Tak czy siak nie zmarzłam ;). Do tego wybrałam czarną, jeansową spódnicę z Zary, właśnie o kroju A-line, kremowe grube rajstopy i długie kozaki. Oczywiście nie zapomniałam o berecie 😉 ! W tym przypadku pomyślałam, że biżuteria może być już przesadą. Print na koszuli jest wystarczający. W tym roku bardzo ciężko u mnie z kasą, dlatego większość elementów pojawia się któryś raz z kolei. Na przykład płaszcz. Mam go z tamtego roku. Mimo to wciąż modny i wcale nie wysłużony 😉 Szczerze mówiąc ostatnio mam wielką obsesję na punkcie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. często czerpie też inspiracje z różnych kolekcji Miu Miu. W tym przypadku było podobnie 🙂 !
And here we are. It’s already December. It’s cold and gloomy outside. Thermometer shows temperatures below zero almost every day. Mornings welcome us with refreshing air and frosted grass. Days are shorter. The sun comes out very rarely. It’s winter on it’s way. Is it only me thinking that winter is the worse season for bloggers? I’ve been thinking, well actually I’ve asked myself that since I opened my blog. How take outfit photos when there is so cold outside? Well, I was so silly and determined a year or two ago that I took off my coat and took photos, no  matter that frozen snow was around. I grow up now, I guess and I take care of my health much. Are all those photos really worth being sick? I decided I’m going to take most photos inside, try to find lovely places to take photos in. However, I also want to have some photos with nature around. I’m going to wear coat then. No photos without warm coat! This look is the best example of this solution. I showed how I look every day, well in this case, yesterday. I decided to match white turtleneck sweater with white Monki shirt. I love turtleneck sweaters. I’m crazy about it. Especially if it goes about matching it with A-line skirt. This time I played with layers. That Monki shirt is almost transparent so turtleneck sweater seems to be perfect solution. I din’t got cold consequently ;). I wore black jeans Zara A-line skirt, woollen tights and knee high boots. Of course, I remembered to wear beret ;)! I think that this look doesn’t need jewerly. It could be too much. This is why I didn’t wear any. The print on shirt is enough. This year is very hard if it goes about money to me. This is why most of elements are again here, e.g this coat. I bought it last year. However it’s still fashionable and not used ;). Honestly, I’m totally obsessed about 60′ and 70′ lately. Miu Miu collections inspire me very often. This time was like that 🙂 !
Co u Was robaczki? Strasznie dziwnie pisze mi się po tak długiej przerwie, zwłaszcza, że ostatni okres był dla mnie paskudny. Siadła mi samoocena, zaniedbałam się w każdy możliwy sposób. Pomału chcę wrócić do siebie. A blog mi w tym pomoże, jestem pewna. Przez te kilka dni kiedy mnie nie było praktycznie cały czas piszę. Bardzo mało wychodzę z domu. Kiedy w końcu się przemogę moja skóra doznaje szoku. Wciąż mam wrażenie, że jest jesień. Nic bardziej mylnego. Mróz delikatnie owiewa moje ciało przypominając mi o przespanej przeze mnie ulubionej porze roku. Szybko wtedy wracam do domu, kulę się pod kocem i kończę z filiżanką ciepłej waniliowej herbaty i Marcelem na kolanach. Pisanie mnie wykańcza. Budzę się przerażona kolejnym koszmarem. Przy zdrowych zmysłach utrzymuje mnie myśl, że najgorsze już prawie za mną i teraz będzie już tylko łatwiej. Pisanie mi pomoże. Zaczynam myśleć pozytywnie, z tego jestem dumna.  Widzę dobre strony nawet najczarniejszej sytuacji, z której zawsze znajduje rozwiązanie. Nie oglądam telewizji, prawie wcale. W wolnych chwilach włączę sobie Seks w Wielkim Mieście. To mnie relaksuje. Nie zmusza mnie do myślenia. Nie mam teraz czasu na czytanie, a szkoda. Czeka na mnie pokaźny stos książek, które mam zamiar nadrobić podczas Świąt. Jedyne co czytam to magazyny. Harper’s Bazaar, Glamour, Wysokie Obcasy. Dużo czasu poświęcam też mojemu facebookowi. Wstawiam tam ciekawe rzeczy, które znajdę w internecie, aktualnie ulubione piosenki, cytaty czy po prostu zdjęcia, które mnie inspirują. Wciąż piszę na Sophisti. Staram się codziennie napisać choć jeden artykuł. Tak jak widzicie- pisanie, pisanie, pisanie ;). U babci nie byłam chyba z dwa tygodnie. W szpitalu w sumie też. Jestem lekko przeziębiona więc zastrzyku nie dostaję. Dopiero w poniedziałek, jeśli mi się poprawi. W głowie urodził mi się pomysł, ależ jaki genialny pomysł! Na razie nie chcę o nim pisać, nie chcę zapeszać. Jak nie wyjdzie to będzie wstyd. Zacznę nad nim pracować jakoś w styczniu. Wierzę w niego i jestem zdeterminowana. Musi się udać! Tyle co u mnie. Jak widzicie, nic ciekawego, wartego opisywania. Ale zawsze `coś`.
How have you been my sweetheart? It’s really weird to write here after such long break, especially during this time when it was so awful to me. My self-esteem got lower and I neglected myself in every way it’s possible. I want to be back with old me. I’m sure blog will help. I’ve written almost all the time during these days I haven’t been here. Actually, I almost don’t leave my flat. When I finally push myself to go out my skin hurts. I still feel like it was autumn. There could be nothing more wrong. The frost gently touches my body same recalling me that I overslept my favourite season that is autumn. Then I come back home very fast, hide under warm cover with vanilla tea and Marcel on my knees. Writing is killing me. I wake up terrified by another nightmare I had. The only thing that let me go thourgh this is that I’m almost over with the worst part and now it’s going to be easier. Writing will help. I start thinking positively. I’m so proud of myself. I see positive side of every problem, even the huge ones. I always find a solution. I almost don’t watch TV at all. I only watch Sex in The City when I want to relax. It makes me feel calm. This TV show doesn’t make me think. I don’t have time to read. I’m so sorry! There is a huge stack of books that I want to read during Christmas break. I read only magazines. Harper’s Bazaar, Glamour and WO. I spend so much time on my Facebook. I add so many things there. I mean those interesting ones that I find in the Internet, current favourite songs, quotes or just photos that inspire me. I still write articles on Sophisti. I try to write at least one article. So as you see. My life is about writing, writing and again: writing now :). I haven’t visited my granny for over two weeks. Same hospitals. I’ve been sick so I can’t get the injection then. I get the injection on Monday if I felt better. I have a huge idea, it’s genius! I don’t want to write about it now. I just don’t want to jinx it 🙂 If it doesn’t work then it’s going to be huge shame 😉 I’m going to work on it in January. I believe in this idea from bottom of my heart. It just must work! This is how I have been lately. Just as you see, it’s anything interesting. Anything worth writing about. But yeah. It’s still `something`

Jakiś czas temu zostałam zaproszona do Warszawy na śniadanie prasowe z udziałem Caroline de Maigret i Sophie Mas, twórczyniami książki `Zostań Paryżanką Gdziekolwiek Jesteś`. Oczywiście nie mogłam pojechać ze względu na problemy z finansami. Było mi bardzo smutno, ponieważ Caroline de Maigret jest dla mnie wielką inspiracją, jest niesamowita. Poznanie jej osobiście to niczym spełnienie marzeń. Niestety, rzeczywistość jest jaka jest i musiałam pogodzić się z faktem, że nie mogę jechać. Tamtego weekendu przyjechała Ola by porządnie mnie pocieszyć. Przeglądając Facebook’a znalazła konkurs Vivy Mody. Zadanie konkursowe było proste. Trzeba było odpowiedzieć na pytanie: `Czym dla Ciebie jest paryski szyk?`. Odpisałam w pięć minut. Nagroda była genialna! Książka `Bądź Paryżanką Gdziekolwiek Jesteś` z autografem Caroline i specjalne wydanie Vivy. Już dawno przeczytałam tą książkę, ale wydanie z podpisem to nie lada gratka! No i ten magazyn… Udało się. Wygrałam 🙂 ! Nawet nie wiecie jak się cieszyłam! To takie pocieszenie, że nie mogłam być w Warszawie. Jestem strasznie szczęśliwa, a poniżej zdjęcia 🙂 
I’ve got an invitation some time ago. The invitation was special. It was a realease breakfast with Caroline de Maigret and Sophie Mas, authors of `Be Parisian Wherever You Are` book. Of course, I wasn’t able to go because of my financial problems. I was very sad because Caroline de Maigret is huge inspiration for me, she is amazing. Meeting her personally it’s like my dream came true. Unfortunatelly, reality is terrible and I had to deal with the fact I can’t go. My sister Ola came to visit me and conform me that weekend. We checked Facebook together and my sister found a competition on Viva Moda’s fanpage. The competition task was very easy. I had to answer a question: ` What is paris chic for you?` I wrote the answer in five minutes. The prize was brilliant! The `Be Parisian Wherever You Are` book with Caroline’s autograph and special issue of Viva Moda. Well, I’ve read that book some time ago but book with  Caroline’s autograph was a dream! And this issue of magazine… It worked out. I did it! I won 🙂 ! You don’t even know how happy I was, I still am! It was kind of comfort for me that I couldn’t go to Warsaw. I’m so haapy ! Here I am with photos for you 🙂

Turtleneck sweater – H&M
Shirt – Monki
A-line skirt – Zara
Tights – Marilyn
Knee high boots – Sinsay
Beret – H&M
Coat – Stradivarius

Follow on Bloglovin

30 Comments

  1. I love that hat ! Well in fact I do love winter as a blogger there is so many things to add in the outfit then ! The scarf , the gloves , the warm coat … Get yourself comfy in all of that and we will be delighted my dear ! Haha
    See I loved that beanie of yours 😉

    I hope self esteem will be on the way up, I know how it is And I struggle every day. But now I play with that struggle and it is seems just fine 😉
    Xxx

    Lorna
    http://lornasharp.blogspot.com

  2. No Kochana powiem Ci że gdybyś pojechała na te spotkanie to byśmy się spotkały 😀 Bo też dostałam zaproszenie i byłam tam 😀 Było wspaniale 🙂 Szkoda że nie mogłaś przyjechać 🙂
    Ogólnie juz przeczytałam książkę 🙂 hehe

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *