♥ My visit in gallery of art in Sopot ♥

Niedawno pisałam artykuł o wystawie, która mnie zainteresowała. `Artyści kochają siebie`. Artysta często jest głównym tematem własnych prac. Wpatrywanie się w siebie i tworzenie autoportretów znamy przecież z historii. Takie dzieła tworzyli choćby Van Gogh czy Rembrandt. To trochę jak Narcyzm. I właśnie mitologiczny Narcyz jest patronem tej oto wystawy. Zaciekawiło mnie to jak artyści odbierają sami siebie. Chciałam zobaczyć jak przedstawiają swoje wnętrze. Wbrew pozorom jest to ciężkie zadanie. Sama nie wiem jak mogłabym namalować czy opisać siebie. Jestem przecież mną, a czasami mam wrażenie, że jednak siebie nie znam. Kim jestem? Często zadaję sobie pytanie. Nie wiem jak na nie odpowiedzieć. Być może czasami postrzegamy się mylnie, ponieważ mamy określony typ, którym chcielibyśmy być? Nie wiem. Miałam nadzieję, że sopocka wystawa pozwoli mi odpowiedzieć sobie na te pytania. Nie mniej jednak skończyło się na pewno nie tak jak się tego spodziewałam.
W ostatnią środę miałam kolejną wizytę w szpitalu w Sopocie. W związku z tym, że galeria jest jakieś dwie minuty od mojego szpitala powiedziałam sobie, że też potrzebuję przyjemności i nie patrzę na nikogo i idę na wystawę. Dzięki zakupionemu biletowi mogłam zobaczyć kilka wystaw. Pierwsza z nich to kilkanaście dzieł armeńskich artystów zamieszkałych w Polsce. Kolejna `Franciszek Starowieyski Przyjaźnie Paryskie` to zbiór ogromnych obrazów olejnych i nie tylko. Wzbudziło to we mnie podziw. Ostatni poziom, czyli wystawa, na którą przyszłam zrobiła na mnie największe wrażenie. Wydaje mi się, że co nie którzy artyści byliby zadowoleni, że osiągnęli swój cel i wywarli na kimś aż takie wrażenie i ich prace wywołały na kimś takie emocje. Szczerze mówiąc, jak już pisałam, nie spodziewałam się czegoś takiego. Weszłam do sali, gdzie na środku podłogi powitała mnie ogromna korona cierniowa ułożona z mniejszych. Nie wiem dlaczego, ale boję się takich rzeczy i ogromnie mnie to rusza. Potem obejrzałam prace Waliszewskiej, które spodobały mi się najbardziej. Mimo, że mroczne mają swój urok, chętnie będę do nich wracać. Nie chcę opisywać każdego `dzieła`, bo nie chcę wracać wspomnieniami do tego, co tam zastałam. Wydaje mi się tylko, że współcześni artyści chcą szokować. I dobrze, niech szokują. Według mnie nie powinni jednak robić tego w ten sposób jaki zobaczyłam. Wydaje mi się, że nowoczesna sztuka im bardziej jest obrzydliwa i odrażająca tym bardziej możemy nazwać ją sztuką. Im bardziej czegoś nie rozumiemy wydaje nam się że jest to artyzm. Pokazanie seksualności w najobrzydliwszym tego słowa znaczeniu nie jest dla mnie sztuką. Być może się na tym nie znam, ha! w ogóle nie znam się na sztuce, piszę to jako zwykły człowiek `z ulicy`, który poszedł na wystawę. Ale. Ale wydaje mi się, że sztuka nie polega na `waleniu sobie konia` czy mastrubowaniu się. Nie rozumiem też co artysta chciał przez to powiedzieć. Nie rozumiem jak artysta wyraża siebie poprzez ustawienie ohydnego gabinetu ginekologicznego, rozstawieniu tam pił i igieł. Niestety to, co poruszyło mnie najbardziej nie było do sfotografowania. Dla mnie sztuka jest czymś zupełnie innym, dlatego chyba nie nadaję się do nowoczesnej sztuki. Tak czy siak, znalazłam tam kilka obrazów, które BARDZO mi się podobały, zachwyciły mnie w pozytywny sposób. Niestety nie uzyskałam odpowiedzi na żadne z pytań, z którymi zmagam się od wielu lat. Jednak ta wystawa mnie nie zniechęciła. Nadal mam zamiar chodzić na wystawy, bo lubię odkrywać nowe rzeczy. Mimo wszystko chyba jestem zadowolona, że tam poszłam. Tak jak pisałam wcześniej zadaniem artysty jest wzruszyć, poruszyć, wywołać emocje. Kilku z nich udało się to zrobić. Nie były to pozytywne emocje, bo był to strach, przerażenie, obrzydzenie, letarg. Ale to są emocje.
I wrote an article about an exhibition some time ago and I started to be interested about it. `Artists love themselves`. Artist is main theme of own works very often. We know staring at each other and self-portraits from history. Van Gogh or Rembrandt has made that kind of piece of art. It’s like a narcissism. Mythological Narcissus is patronage of the exhibition. The fact how artists get themselves. I truly wanted to see how they show their inner self. It seems to be easy but actually it’s not and I think it’s very hard. I have no idea how I could paint or describe myself. I’m me and sometimes I feel like I don’t know myself. Who am I? I ask myself very frequently. I have no idea how to answer these questions. Maybe we see each other not real way, not the way we really are. I don’t know. I hoped that exhibition in Sopot would help me to answer these questions. However it ended not that way I expected.
I was in hospital in Sopot last Wednesday and it was perfect opportunity to visit the gallery of art. The gallery is about two minutes away from my hospital so I didn’t care of anything or anyone and went to the exhibition. Well, I need some fun too. I bought a ticket and I could watch a few exhibitions. First one is a few works of armenian artists who lives in Poland now. Second one `Franciszek Starowieyski Parisian Friendships` is a collection of oil paintings and more. I really enjoyed these two. The highest and last floor was the exhibition I wanted to see and that one brought the biggest emotions. Some of artists would be happy cus they achieved their goal, I guess. Their works brought so many emotions and impressions to me. As I wrote previously, I didn’t expect something like that, honestly. I entered huge room where I found big crown of thorns made of small crowns of thorns. I don’t know why but I’m scared of that kind of things. It touches me. I don’t know why. Then I watched Waliszewska`s works and well, these were dark but wonderful. I’m sure I’m going to re-watch them over again. These one were the most interesting. I don’t want to describe every `piece of art`, cus I don’t want to go back to my memories of that day and some of these pieces. I feel like modern artists want to shock. And that’s ok, let’s shock. I also think that they shouldn’t shock that way they do it now, especially they did on that exhibition. It seems to me that the more modern art is disgusting and gross the more we can name it art. I hope you know what I mean. The more we don’t understand some works then the more it’s art. Showing sexuality in the most disgusting way isn’t art for me. Maybe, I’m not good at art. Ha! I’m not, I’m not a specialist. I’m just a person who watches the `pieces of art`. I guess art isn’t about showing a men wanking or a girl mastrubating. I also don’t understand what the artist wants to share by showing that kind of work. I don’t understand how artist express himself by making a very old gynecological examination full of chainsaws and needles. Unfortunatelly, I wasn’t able to take photos of the work which brought so much emotions and feelings to me. Art is something different to me and I guess I’m not a right person to watch modern art. Anyway, I found few very good works which I really liked and they brought positive feelings. Unfortunatelly, I came back from the exhibition and I realised I haven’t got answer for any of my questions which I’ve asked myself for years. However that exhibition didn’t discourage me and I’m going to go to see another one around. I really like to explore new things and feeling. I guess I’m happy I went there. As I wrote previously the artist must create a piece which bring emotions to receiver; touch, become emotional etc. Some of the artists made a good work cus they brought such emotions to me. These emotions weren’t positive (fear, scare, disgust, lethargy) but still emotions

Follow on Bloglovin

36 Comments

  1. this looks and sounds like such an interesting exhibition and you look lovely in your sweater! and i do agree with you and find it very hard to consider some modern art as "real" art. maybe i'm a wee bit narrow-minded in that way, but in any case i think it's important to go and see different artistic movements, even if they aren't necessarily one's cup of tea:-) xx

  2. Fantastic exhibition! I really enjoyed this post of yours ;)) The paintings who attracted my attention are the second one (flowers) and artwork in the middle (women with interesting sweater and a little bit stange girl witch eats something bloody in the field). These are superb <3

  3. I'm also not into shock art…most of the time, it seems very adolescent to me. But I do think it's a good idea to see as much art as you can, and different types of art also, because it makes you think about things…even if you don't find the answers to your questions, I think it's good to always be exploring. 🙂

  4. ja uwielbiam sztukę współczesną, bo nic jej nie ogranicza. ani forma, konwencja czy cenzura. istnieje pełna wolność przekazu i treści, co uwielbiam. szkoda tylko, że niektórzy artyści, tak jak napisałaś, chcą jedynie szokować. wtedy w ich pracach nie ma właściwie żadnej wartości poza tym szokiem. a epatowania seksualnością to już w ogóle nie rozumiem i nie lubię

  5. Niektóre faktycznie przerażające, postać z ustami ubrudzonymi krwią…ludzkie zwłoki…makabra. Wiesz ja może jestem prosta ziewczyna ale lubię sztukę która wywołuje we mnie pozytywne emocje. Cielesność i seksualność nawet pokazane w "dziwaczny" i niepokojący sposób jak u Salvadora Dali (którego uwielbiam niezmiennie od wielu lat) a także w dziełach Bosha może być ciekawa, pobudzać wyobraźnię, zachęcać do szukania drugiego dna. To co pokazałaś na zdjęciach jest dla mnie zbyt dosadne i wywołuje uczucia bliskie tym których można doświadczyć oglądając nowsze filmy grozy/horrory. Taka "Piła" która sięga do pierwotnych instynktów widza, tylko że ja cholera wolę Hitchcocka czy filmy Polańskiego. Boisz się ale z innego powodu. A tu…tak jak piszesz…

  6. Uwielbiam galerie sztuki, cenie sobie bardzo wystawy różnorodne , lubię kiedy jest to pewien temat który scala wszystkich artystów… wtedy czuje sie spełniona i zaspokojona artystycznie.
    Dziękuję,że pokazałaś mi po części wystawę do której nie będę miała dostępu.
    Ściskam i pozdrawiam Cię Piękna :*

  7. ciekawe prace. Choć nie bardzo się znam na takiej sztuce.
    Bardziej do mnie trafia muzyka..
    trudno jest odpowiedzieć na pytanie "kim właściwie jestem", ale dla mnie jeszcze trudniej wypunktować własne zalety (podobno je mam), za to wady mogę wymieniać w nieskończoność…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *