♥ The trees like lungs filling with air ♥

Kiedy zobaczyłam tą piękną sukienkę w muchy w sklepie Romwe, od razu wiedziałam, że muszę ją mieć. Gdy w końcu ją dostałam, przyszła wiosna, a ja mogę ją nosić kiedy tylko zechcę. Idealnie wpasowuje się w klimat białych stokrotek i zielonej trawy. Jejku, ta zieleń jest taka piękna! Kwiaty tak pięknie pachną ! Do sukienki postanowiłam ubrać baleriny w kotki i oczywiście moją żółtą torebkę z Topshopa, która idealnie komponuje się z żółtymi muszkami na sukience 🙂 Jeśli chodzi o biżuterię, której nie umiem dobierać, skupiłam się głównie na męskim zegarku na brązowym, skórzanym pasku. Czy ta sukienka jest ekstrawagandzka? Ludzie reagowali różnie. Jedni patrzyli zza ciekawieniem, inni z politowaniem, inni się uśmiechali, a jeszcze inni po prostu się gapili. Nie znoszę żadnych z powyższych spojrzeń i jestem szczerze zdziwiona, że owa sukienka wywołuje tyle emocji.
Jeśli chodzi o inspiracje, bardzo dużo dał mi film `The Virgin Suicides`. Kto oglądał, będzie wiedział czemu.
Moja starsza siostra Ola powiedziała, że przy okazji tego posta muszę napisać pewną zabawną historię z dzieciństwa, która wiąże się właśnie z muchami. Otóż jak byłam małą dziewczynką, chodziłam jeszcze do żłobka, mój tata wyjechał do Niemiec. W domu było ciężko, a taki wyjazd był jedyną perspektywą na lepsze życie. Moja mama musiała zostać sama z dwójką małych dzieci i sama sobie radzić. Na szczęście dziadki zawsze bardzo nam pomagały, w szczególności mamie. Pierwszy wyjazd taty trwał rok, a ja codziennie oczekiwałam go w oknie. Bardzo za nim tęskniłam. Kiedy dzwonił byłam najszczęśliwszą małą dziewczynką jaka może być na świecie, ale też najbardziej zapłakaną. Pewnego razu, razem z siostrą i mamą byłyśmy na spacerze. Zobaczyłam Pana, który szedł w jeansach, jak mój tata. Pamiętam, że miał też okropnie długie nogi, jak mój tata. Dla takiego dziecka z wyobraźnią wszystko było możliwe. Nagle podbiegłam do obcego, objęłam jego nogi rękoma i swoimi malutkimi nóżkami i zaczęłam krzyczeć `mucha, mucha! jestem muchą`. Zawsze robiłam tak z tatą, który zawsze podnosił mnie do góry na nogach. Mama najadła się wstydu, siostra pękała ze śmiechu. Stąd też moje skojarzenie z muchami, które uwielbiam. Przypominają mi tą przezabawną historię z mojego dzieciństwa.
I only set my eyes on this beautiful housefly printed dress in Romwe and I immediately knew I must have it. Spring came exactly at the same time as the dress came to my house. It’s perfect time to wear it out. The dress perfectly suits to lovely daisies and green grass which are around. Ah, the green is so beautiful! The daisies smell so good! I decided to wear cat flats and mustard Topshop bag too. I think it perfectly matches to yellow houseflies on the dress 🙂 I’m not very good at choosing jewelry so I wore only watch this time. Is this dress so extravagant? People’s reaction was different. Some of them stared at me with curiousity, others felt sorry for me or smiling, but I hate when people stare at me anyway. I just don’t understand why this dress make these people so emotional. They just had to stare at me, so weird. I don’t really like it.
If it goes about inspirations, `The Virgin Suicides` movie is the biggest one. Who saw the movie then knows why.
My older sister Ola said I must write funny story from my childhood when I’m adding this post here. This story is about houseflies. When I was a little girl my dad had to leave our country ang go to Germany. We had rough situation at home and that journey was the only way to make our live better. My mom had to leave with two little children on her own. She had to deal with every thing on her own. Fortunatelly, we got huge help from my grandparents too. Especially my mom got that help. My dad’s first journey was very long. He was about year in Germany. I waited for him every single day looking out of window. I missed him so much. When he phoned us I was the happiest little girl in the whole world. I was also most tearful little girl in the whole world. Me, my sister and mom went for a walk once. I saw that strange guy who had very long legs, just like my dad. He wore also jeans, just like my dad did. I had huge imagination and every thing was possible to me. I suddenly run to that strager and I hug his long leg by my small hands and legs. I started to scream: `housefly, housefly! I’m housefly!`. I used to do this with my dad when I was little and he lived with us. He floated his legs up so I felt like I was in the clouds. My mom was so ashamed, my sister couldn’t stop laughing. This is why I like houseflies so much 🙂 These always remind me of this situation from my childhood.
Kochani, jak tam Wasz weekend? Czy u Was też była tak wspaniała pogoda? Ja nie mogę uwierzyć, że nareszcie ściągnęłam ramoneską i wreszcie można chodzić w wiosenno-letnich sukienkach! Ależ nastał piękny czas. Czuć miłość w powietrzu, czuć wiosnę w powietrzu! Czuć przede wszystkim szczęście i pozytywne myślenie ludzi, coś pięknego ! ♥ W sobotę przyjechała do mnie Ola. Zawsze pierwszy dzień jej przyjazdu to maraton rzeczy do zrobienia i załatwienia. Tak też było tym razem. Ten piękny i słoneczny dzień zaczął się od tego, że nie zdążyłyśmy na autobus. Praktycznie przejechał nam przed nosem! A dlaczego? Bo Kasia uparła się by zrobić przyklejany tatuaż, oczywiście na ostatnią chwilę :). Ledwo spóźniłyśmy się na spotkanie w sprawie … prawa jazdy. W końcu zdecydowałam się iść na prawo jazdy. Mam wielkie obawy i nie wiem jak sobie poradzę. Moje ręce są bardzo słabe i boję się o hamulec, że nie dam rady go zaciągać. W czwartek mam `jazdę próbną` i zobaczymy czy daję sobie radę. Trzymajcie kciuki aby wszystko wypaliło. Jak zdam prawko to będę jeździć po całej Polsce i całym świcie ! Wybiorę się też na podróż do Paryża samochodem i będę jechać miesiąc zahaczając po drodze o inne miasta, ah marzenia ! ♥ Ale jakie piękne, prawda? Później poszłyśmy z Olą na kawę, bo miałyśmy trochę czasu do następnego punktu naszego maratonu. Obgadałyśmy sobie wszystko i grałyśmy w scrabble. Miałyśmy ogromny ubaw, bo układałyśmy niestworzone wyrazy, albo tak jak się wymawia te nasze, polskie. Lubię takie kafejki, gdzie oprócz kawy leżą gazety, gry planszowe. Przytrafiła mi się też zupełnie dla mnie nowa sytuacja. W pewnym momencie podszedł do nas chłopak, który chciał się ze mną spotkać. Był on akurat autorem wystawy, która była w kawiarni. A wszystko ze względu na to, że robię zdjęcia lomograficzne. Śmiesznie co? Nigdy jeszcze się z czymś takim nie spotkałam. To miłe. Później zaczęło padać, ale wciąż świeciło słońce. Niebo zgłupiało. W końcu poszłyśmy do centrum handlowego- stałego punktu naszego maratonu. W empiku znalazłam sobie dwie książki Wisławy Szymborskiej, na które muszę naciągnąć moją mamę ze względu na moje urodziny :). Ola też szukała jakiejś książki, nie mogła jej znaleźć… Potem połaziłyśmy jeszcze trochę, kupiłam sobie trzy wspaniałe tshirty z fajnymi cytatami. Nie długo Wam je pokażę! Wieczorem wybrałyśmy się na sesję zdjęciową. Ależ piękne miejsca, ależ piękne zdjęcia wyszły! Nie mogę się doczekać aby je Wam pokazać. Później Voice… Artur przeszedł, ależ mnie to cieszy ! ♥ No i niedziela… Nie wiem jak to jest, ale w niedzielę wszystkiego mi się odechciewa… Nic nie robiłam, kompletnie nic. Miałam swój `zostawcie mnie w spokoju` humor więc nie ma o czym pisać. Zapomniałam o piątku. Byłam u fryzjerki (nowej), myślałam, że jakaś fajna, a to ta z rodzaju `nie zrobię Ci tego, co chcesz bo Ci to nie będzie pasować`, więc chyba z niej zrezygnuję. Ale… największą wiadomością miesiąca jest dla mnie to, że… w końcu znalazłam miejsce, gdzie dobrze wywołują moje klisze lomograficzne! Ależ teraz będę mieć szał zdjęciowy 🙂 Trochę boję się dodać swoje zdjęcia tutaj na blog. Nie wiem czy są wystarczająco dobre. Tak czy siak bardzo się cieszę, bo nareszcie mogę się spełniać i rozwijać pasję, którą kocham ! ♥ Sweethearts, how was your weekend? Was the weather so charming there as here? I can’t believe, I finally can take off my leather jacket. I finally can wear all my spring-summer dresses! Ah, what a beautiful time. I feel love in the air, I feel spring in the air! First of all I feel the positive vibes in the air, this is something beautiful ! ♥ My sister Ola came to visit me at Saturday. First day of her visit always is `marathon of things to do`. This time was also like this. That beautiful and sunny day started not happily for us. Well,  we were too late for our bus and it drove away. Of course, it’s my fault, because I insisted I must get fake tattoo before we leave. We were almost late for my meeting. I finally decided to make driver license. I’m afraid, very afraid I can’t do this. My hands are very weak and I’m afraid I can’t deal with handbrake. I have `test drive` on Thursday and we’ll see if my driving works. Keep fingers crossed for me. If I only get the driver license then I can drive around Poland and not only! My biggest dream is car trip to Paris. I want my trip lasts a month. I want to see other cities which are on the way to Paris too! Ah, dreams ! ♥ So beautiful dreams, aren’t they? After that meeting, me and Ola went to cafeteria to drink delicious coffee and relax a little bit. Although we had some time to another meeting so it was the best thing to do – drink coffee. We had girly small talk and we also played scrabble. We had so much fun playing scrabble cus we composed words which not even exist or we composed words the way they are pronounced, I mean these polish ones. I like that kind of cafeterias where are magazines and games on the table. I also had totally new (for me) situation. Totally strange guy came to our table and asked me if I would like to meet him once. He was an author of an exhibition which just was in that cafeteria. He noticed I take lomographistic photos and he was interested in that. Funny situation, ha? I’ve never had that kind of situation before. That’s nice. Then it started to rain, but sun was still shining. The sky got silly. Finally, we went to shopping centre where we always go with my sister when she is in the town. I found two lovely books in book store. I must ask my mom to buy them for my birthday :). Ola was also looking for some books but she couldn’t find them… We hung out a little bit, I bought three lovely tshirts with amazing quotes. I’m showing them soon! We also went for a photoshoot at the evening. We found such beautiful place. The photos are also very lovely. I can’t wait to show them to you. Then Voice of Poland… My favourite singer Artur is on next level, I’m so so happy about that ! ♥ and yeah… Sunday. I don’t know how it is, but I’m always lazy when Sunday comes. I didn’t do nothing. Just nothing, but dreaming. I also had that `leave me alone` mood so there is anything interesting to write about. I forgot to write about Friday. I was at hairdresser (new one). I thought she is nice and she is qualified, but she is that kind of hairdresser who says `I’m not going to cut your hair because it doesn’t suit you`. So I think I’m not going to visit her place again. But… I have huge news. It’s news of the month! I finally found a place where I can develop my lomography’s films and they do it well ! Ah, it’s going to be crazy lomography time 🙂 I’m a little bit afraid to add my lomo-photos here, on blog. I don’t know if these are good enough. Anywya, I’m happy cus I can express myself, finally. Lomography is my huge passion, I love it ! ♥
Dress – Romwe
Bag – Topshop
Flats – Asos
Na koniec chciałabym napisać Wam, co ostatnio mi się przytrafiło. Znacie markę Goes To M, prawda? Musicie ją znać! Jest cudowna. Projektantką jest Magda. Moja dobra, cudowna znajoma, z którą mogę porozmawiać dosłownie o wszystkim. Wiem, że mogę skontaktować się z nią o każdej porze dnia i nocy, a ona będzie przy mnie. Otóż Magda wie, że kocham filmy Wesa Andersona. Wie też, że w moim głupim mieście, w kinie oczywiście nie wyświetlają jego nowego filmu `Grand Budapest Hotel`. Wysłała mi więc ulotkę i małe prezenty! Czyż nie jest aniołem?  I want to write you what happened to me few days ago. Do you know that brand Goes To M, right? You must know it! It’s wonderful. Magda is a designer and head director there. She is my best friend and the lovliest girl on the whole world. I know I can talk to her about every thing. I know I can contact her every time, no matter if it’s day or night and she will be next to me. Well, Magda knows I love Wes Anderson’s movies. She also knows they don’t play `Grand Budapest Hotel` in my town. She sent me the flyer and small gifts! Isn’t she an angel?

Follow on Bloglovin

76 Comments

  1. i love the first photo and i love your dress! the story from your childhood is both really cute and sad. good luck with your driving and i hope to see your lomography pictures in the future:-) i'm sure they're amazing! xx

  2. Śliczne zdjęcia. Sukienka też cudna.
    Jak byłam mała, to przydarzyła mi się podobna historia 😀

    Piękne marzenia i życzę Ci, żeby się spełniły.
    A zdjęcia pokazuj, na pewno są wspaniałe. Chętnie zobaczę :*

  3. Hahahah, funny story indeed! 😀 You must have been such a cute child!
    Crossing finger for the driving exam! And I'm so happy you found where to develop your lomography! ^_^
    You look stunning in here, I love the forest shots. You look like a fairy!

  4. Kasieńka! Wyglądasz uroczo w tej kieni! 🙂 Ja również nie mogę jeszcze uwierzyć, że to już ten czas, że można śmiało wyjść bez kurtki z domu, także często jeszcze wciąż ją biorę, ale szybko ściągam, bo za ciepło 🙂 Osyyy są super – tylko pamiętaj nie bierz z nich przykładu, nie bądź nigdy zła jak one, bądź zawsze uśmiechnięta i pełna wiary! Trzymam kciuki za prawo jazdy! :))

  5. Kat I love your outfit! It is so warm here too !! I took down my jacket too today!
    I adore this photoshoot the spring background is soo pretty!
    I adore your dress

    Xx Barbora
    Abitconfusing.blogspot.com

  6. Masz rację Kasiu, mnie też denerwuje takie gadanie. Każdy mierzy życie i jego jakość przez własne doświadczenie. Coś innego go spotkało, więc z czymś innym potrafi sobie poradzić. Każdy z nas ma też inne granice. Chociaż mnie uderza, że ludzie w ogóle nie próbują docenić tego co mają. Mam wrażenie, że dla ludzi na każdym kroku jest przekraczana ich granica, nic nie cieszy,nic nie motywuje, nic nie daje energii. Ja np jestem bardzo pesymistyczna jeśli chodzi o moje życie, bardzo w siebie nie wierzę, ale staram się każdego dnia doceniać jak dużo mam, bo uważam, że dużo osiągnęłam. Jednak gdy wracam do domu i codziennych problemów to ręce opadają i czasem mam ochotę usiąść i płakać.. a czasem po prostu chowam się pod kołdrę i całą noc płaczę.. Za to na innych patrzę bardzo optymistycznie, wciąż dawałabym z siebie więcej i więcej.. i w końcu przyszedł moment by powiedzieć stop i zawalczyć chociaż w odrobinie o siebie 😉

    Jestem zakochana w Twojej sukieneczce! Piękne zdjęcia ♥

  7. Your mother is a hero! And always remember that parents do the best for us 🙂 Everything they do, they do it for us!
    Your dress is so quirky, I love it^^ And you're right about Lookbook being elitist, it's like unless you are thin, tall and Scandinavian… not to mention übertrendy, you won't succeed!

  8. OMG that dress is perfect!! I also loved the childhood story XD
    I was once shopping with my dad when I was little and lost him in a warehouse – and then I saw a dude wearing similar jeans and coat.. and ran to him and punched his butt. And that was another guy of course, not my dad. Your story reminded of that :D!!

  9. I love your dress and the adorable story from your childhood. 🙂 I'm so jealous of your lovely spring photo shoot since it snowed this morning in Canada. 🙁 I hope you are very well, my dear. I think of you often! xoxo

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *