♥ j’ai tenté de voler loin de toi ♥

Dzisiejsza stylizacja kojarzy mi się z Paryżem. Nie tylko przez to, że na bluzie mam napis `oui` czy dlatego, że na głowie mam beret. Po prostu takie looki kojarzą mi się z francuskim stylem. Plisowana spódnica, serduszka, berecik, klipsy na kołnierzyku, o właśnie kołnierzyk! Très français! W takich stylizacjach czuję się chyba najlepiej. Prosto i dziewczęco. Dodatkiem do całego looku jest moja szykowna torebka z Topshopa, którą wczoraj nosiłam w nieco inny sposób, bo w ręce, a nie tak jak zawsze przewieszoną przez ramię. Raz na jakiś czas odmiana jest fajna :). Jeśli chodzi o print w serduszka mogłabym powiedzieć, że jest bardziej angielski niżeli francuski. Otóż Christopher Bailey zaprezentował mnóstwo tego słodkiego wzoru na swoich ubraniach w kolekcji Burberry na sezon jesień/zima 2013. Zauważyłam, że od tamtej pory sieciówki wzięły bardziej na poważnie owy wzór. Oczywiście zaczęły pojawiać się `inspirowane` słynne koszule z wybiegu, które prawdę mówiąc wyglądały identycznie, co traktowałabym jako podróbkę. Serca zagościły wszędzie: na spodniach, koszulach, butach i tak jak w moim przypadku spódnicach. Większość z nich odróżnia kolor od tych sercowych ubrań z wybiegu. Tak czy siak, jestem zadowolona z powrotu serc na sklepowe wieszaki 🙂 Uwielbiam ten print! Jeśli chodzi o bluzy z napisami pomału zaczęłam się do nich przekonywać. Zwłaszcza jeśli chodzi o francuskie napisy. Bardzo ubolewam nad tym, że w mojej szafie jest tak mało koszulek z kołnierzykami. Mam dosłownie kilka sztuk; dwie-trzy. I to jeszcze takie, które kupiłam kilka lat temu i rękaw jest już za krótki. Teraz ciężko znaleźć mi idealną koszulkę z kołnierzykiem. Mam na myśli taką, którą mogłabym ubierać pod inne ciekawe rzeczy :). Z kolei te kołnierzyki, które można kupić luzem są fajne, ale mam wrażenie, że trochę przesuwają się po szyi i wyglądają sztucznie. Co o tym myślicie? Macie jakieś swoje doświadczenia? Today’s look reminds me kind of Paris. It’s not because of the description `oui` on my blouse or my beret. That kind of looks reminds me of french style, that’s all. Pleated skirt, hearts, beret, collar clips, exactly collars! Très français! I think I feel the best wearing that kind of clothes. Simply and girly. The main detail of whole look is my chic bag from Topshop. I decided to wear it another way yesterday. I usually carry it on my arm, but today I decided to carry it in my hand. Changes are good, sometimes 🙂 I’d say heart print is rather more english style that french. Christopher Bailey used a lot of it in his AW13 Burberry collection. I noticed that chain stores take it much serious after that fashion show. Of course, there are a lot of `inspired` heart printed shirts which look exactly like these from Burberry’s catwalk. I’d name it a copy. Hearts are like every where now. No matter if it’s pants, shoes or like mine skirt. Most of heart printed clothes are different colour than these Burrberry’s one. Anyway, I’m very happy this print is taken serious and it’s back on shop hangers 🙂 I love this print! If it goes about blouses with description. Well, I used to not liking them, but now I’m starting to convine to them. Especially, if it goes about blouses with french description. These are so lovely. I’m really sorry there are not much blouses/shirts with collar in my warderobe. I have only few, like two or three. And these are very old, I bought them few years ago and sometimes their sleeve is too short. It’s very hard to find perfect blouse/shirt with collar these days to me. I’m such demanding person. I mean I need that blouse/shirt I can wear first the blouse/shirt with collar and then put another one on. You know what I mean? I tried these collars we can buy without shirts. I mean only collars. These are so lovely but I have that feeling that these are too lose and these look kind of fake. You know what I mean? What do you think about these collars? Do you have any own experiences? 
Dziś nie chcę pisać o tym co zawsze, czyli o tym co się u mnie wydarzyło, a co nie i o tym jak bardzo nudne jest moje życie. Postanowiłam poruszyć nie co inny temat, mimo że również powiązany z moim życiem. Otóż wczoraj spędziłam wspaniale dzień. Cała sytuacja, która się wydarzyła dała mi wielkiego kopa w tyłek i naładowała masą pozytywnej energii. Otóż w moim otoczeniu jest pewna osoba, która boi się wychodzić z domu. Po prostu ma taki lęk z takich, a nie innych powodów. Zresztą mi ten lęk również jest bliski, ale o tym będziecie mogli przeczytać w mojej książce, za którą kiedyś wreszcie się wezmę. Ta osoba jest mi bardzo bliska i kocham ją ponad wszystko, dlatego ważne jest dla mnie to by pomóc jej pokonać swój lęk. Od jakiegoś czasu małymi kroczkami staram się wyciągać ją na małe spacery, blisko domu, ale zawsze. Kiedy wpada w panikę próbuję ją uspokoić i ćwiczyć z nią metody, które dawała mi moja terapeutka. Z każdym tygodniem jest coraz lepiej. Osoba ta jest pewniejsza i w miejsca, które kiedyś chodziła na miękkich nogach teraz idzie pewnie jakby nigdy nic. Taki mały krok, a jak cieszy. Z domu zaczęłam ją też wyciągać niby z osobistych przyczyn, że czegoś potrzebuję, że chcę aby mi pomogła- sprawdziło się. Wczoraj stał się przełom. Otóż był to jej mały dzień i chciałam aby był szczególny. Muszę się niestety też przyznać, że zapomniałam, że to ten dzień. W końcu zapytałam czy chciałaby pojechać do centrum autobusem, zrobić mi zdjęcia, pójść kupić sernik i wrócić do domu, ale też autobusem. Muszę tutaj zaznaczyć, że jazda autobusem również sprawia jej problem. Zawsze porusza się samochodem w obecności kogoś znajomego bądź taksówkami. Osoba ta wahała się. W jej oczach widziałam iskierkę chęci zobaczenia świata i oddechu świeżym powietrzem, ale też czułam jej lęk i niepokój. Obiecałam jej, że jak tylko źle się poczuje to od razu zamawiamy taksówkę i wracamy. Zgodziła się. Byłam w szoku. Tak bardzo się o nią martwiłam, że w autobusie sama wpadłam w atak paniki. W końcu uśmiechnięte wyszłyśmy z autobusu i śmiałyśmy się ze mnie, że to nie ja miałam panikować, a ona 🙂 Poszłyśmy na zdjęcia, te z dzisiejszej notki. Zrobiłyśmy. Poszłam usiąść na ławkę ogrzać się trochę w słońcu, a osoba, o której pisze chodziła w oddali robiąc zdjęcia iPhonem na Instagram. To był piękny widok. Podejrzewam, że w tamtym momencie nie myślała nawet o tym, że ma być jej słabo. Idąc po sernik, który jej obiecałam, ciągnęła mnie za rękę prosząc abyśmy poszły w inne miejsce zrobić zdjęcie pewnemu obiektowi. Byłam w szoku, bo nie był to wyścig aby odbębnić i jak najszybciej wrócić do domu, a fajny, spokojny spacer. Poszłyśmy po sernik i kupiłyśmy jagodzianki, bo nic nie jadłyśmy od wieków. Biegiem poszłyśmy na autobus i to ONA uspakajała mnie abym nie panikowała. W autobusie jadłyśmy bułkę i gadałyśmy. Było tak fajnie. Od zawsze moim  marzeniem było to, aby wyprostować ją i pokazać, że przesiedzenie całego życia w domu jest wielką stratą. Że za drzwiami mieszkania nie jest tak strasznie, a jest tam piękny świat, który czeka z otwartymi rękami i nie ma czego się bać. Mam nadzieję, że jej kroki z czasem będą jeszcze większe. I don’t want to write same post as usual today. I mean what happened here and how boring my life is. Today I want to write something different, but also something connected to my daily life. So, I had super lovely day yesterday. The whole situation what happened gave me massive kick and so much positive vibes. So there is the person around me who is scared to go out. She just got that panic attack if she is out of her flat. There are some private reasons she got that. Anyway, the anxiety is also well known to me but I’m going to write about it in my book really soon. Back to the topic. That person is very close to my heart. I love her and I really want to help her and fight with the anxiety. I’ve tried to take her for little walks since some time. The walks aren’t proper walks cus we just walk around, somewhere close to her flat. But it’s always a step forward. If she got panic attack I try to calm her down and use some method my therapist gave me. Every week she feels better and our walks are longer. When we are in place where we used to walk million times she seems to be so confident. Such little step makes us so happy. It’s amazing. I started to invite her for a walk for some fake reasons, like I need her help, etc. It works. Yesterday was big day. It was her little day. It’s such a shame because I totally forgot about that day. Anyway I remembered that and I asked her for longer walk. We had to go to the centre by bus, buy cheese cake and come back home by bus (again). It’s huge problem, because she moves only by cars with people she knows or by taxies. That person was confused. One side she wanted to go out so badly, the weather was perfect. But the other hand she was so scared. I saw it in her eyes. I promised her that I call the taxi as soon as she feels bad. She trusted me and we went out. I was shocked. I worried about her so much so I got panic attack in the bus. Although we left the bus smiling and laughing at me and my awkwardness. We laughed that it was not me who had to get panic attack but her 🙂 We went to take photos. These one I added today, in this post. We took them. I sat on a bench and tried to catch some sun. She was walking around and took photos for her Instagram. It was such beautiful view. I guess, she didn’t think about panics that moment. Finally, we went to buy cheese cake. She hold my hand and asked me to go on other side of a street cus she wanted to take more photos to her Instagram. I was shocked, cus it wasn’t a race, fast run, but normal walk. She didn’t go out only because she wanted me to shut up but she really wanted to go out. It was amazing. We went to bakery, bought that cheese cake, some rolls and went to the bus. We ate the rolls in the bus cus we haven’t eaten anything all day. It was such lovely day. I’ve always dreamed to show her that sitting at home is boring and losing life. I’ve wanted to show her that going out isn’t that terrible and we can go through it. I can help her. There is a beautiful world waiting for her and it’s anything to worry of. I hope her steps are going to be bigger and bigger every week.
Collar shirt – Topshop
`Oui` blouse – Stradivarius
Heart printed skirt – Stradivarius
Bag – Topshop
Cat collar clips – I love Crafty
Boots – Vintage
Beret – Mohito

Follow on Bloglovin

71 Comments

  1. This outfit is perfection, from head to toes! 😉 And thank you so much for introducing me to those awesome cat collar clips! I think I might have to indulge and get a pair for myself, hehe.

  2. Your sweater is so cute! I love french, it's an incredible language and parisians have an awesome sense of style. Your heart print skirt is very lovely and looks very pretty with the sweater 🙂 I was so happy to read that your friend feels very comfortable around you and trusts you enough to go through her anxiety with you. That's a lovely relationship to have with someone <3

    http://chamomiledealer.blogspot.com.tr/

  3. I bardzo dobrz zrobiłaś Kasiu, trzeba wychodzić, pokonywać powolutku lęki! Bo świat jest piękny 🙂 A Ty w tym zestawie jesteś przesłodka i masz cudowny makijaż, nie mogę się napatrzeć :-))) Jeśli chodzi o kołnierzyki to też tak mam, tylko, że ja nie mam ani jednej koszuli z fajnym kołnierzykiem, bo albo nic mi się nie podoba, albo jest w złym rozmiarze. Mam kilka takich doczepianych, ale rzadko noszę, bo, jak napisałaś – przesuwają się i wyglądają sztucznie. Ech 😀 Buziaki Elfie!!

  4. To co napisałaś jest takie piękne i niesamowite!! Jesteś cudowną osobą. Sądzę że ten spacer był cudownym prezentem dla osoby o której piszesz:) Będę 3mać za Was kciuki żebyście już nie panikowały;)
    No i pięknie wyglądasz, jak prawdziwa paryżanka:) Serduszka są przesłodkie!

  5. you look so pretty in this sweet outfit! i'm a sucker for anything heart print, so i'm happy to see it everywhere too:-) and it's so lovely that you've been helping your friend, especially as you seem to know what she's going through. and it sounds like you had a wonderful time together after all! xx

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *